II Konkurs Jesienny

1

Oj, oj, a o nagrodach ani słówka. Będzie jak zwykle – co kurier z Pentliczka przyniesie (liczę na „Emu i dodo”). „Czytanie globalne po polsku” zerka z półeczki, obok „Jaś i Maja”. I żółty kuferek z poziomem II serii tuli się do nich. Jakieś kosmetyki też się pewno znajdą… Jednym słowem – warto się postarać…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Nauka nie za wszelką cenę!

Wcale nierzadko dostaję listy od rodziców pytających czy sugerowane przeze mnie, radykalne bardzo, odstępstwa od klasycznych sposobów realizowania metody nie sprawią, iż dziecko nie nauczy się czytać w odpowiednim czasie.

Fakt, Glenn Doman zaleca 9 sesji z piętnastoma bodajże wyrazami codziennie. Ja zaś – zupełnie beztrosko – piszę, by nie stosować sztywnych reguł, bawić się wtedy, gdy i dziecko i rodzice mają na to ochotę i w najmniejszym stopniu nie przejmować się tym, że sesja nie odbędzie się wcale, bo upał, wizyta babci, zakupy się przedłużyły, idziemy do kina, do zoo itd., itd.

Zadajmy sobie pytanie o co w tych zabawach chodzi najbardziej. Czy o to, by dziecko zaczęło czytać jak najwcześniej, wcześniej niż jego rówieśnicy? Jeśli tak, to należy sesje przeprowadzać regularnie, niezależnie od nastroju i samopoczucia naszego i dziecka. Takie postawienie sprawy spowoduje, że prędzej czy później zarzucimy te zabawy, bo 9 sesji dziennie jest zbyt wielkim obciążeniem nawet dla niepracujących zawodowo matek. Dla dzieci także. Szybko poczną one traktować te sesje jako przykry przymus. Ten przymus odczują również rodzice, pojawi się poczucie winy, że cały proces nie odbywa się tak jak to nakazał twórca metody. O, tak, o tym poczuciu winy też czytam często…

Moje założenie jest inne. Zabawy te mają sprawić, że dziecko pokocha czytanie, pokocha te zabawy z mamą czy tatą, będzie ich wyglądać, a czytanie będzie mu się kojarzyć jak najlepiej.

Nauka czytania organizowana spontanicznie i radośnie odbywać się będzie przy okazji. Dziecko nauczy się czytać, może nieco później niż byśmy oczekiwali, ale dokona się to bez cienia przymusu  i znużenia.

Dlatego z uporem maniaka powtarzam wciąż i wciąż, że czynnik psychologiczny, budowanie pozytywnych skojarzeń, radość, śmiech, oczekiwanie – są w tych zabawach najważniejsze. Czytanie nieznanych tekstów pojawi się, ale nie ono jest w tym wszystkim najistotniejsze.

Pamiętacie? Pisałam o tym, że zabawy w czytanie intensywnie stymulują ważne obszary w umysłowości dziecka. Rozwijają jego fotograficzną pamięć, spostrzegawczość, uwagę, analizę wzrokową, umiejętność porównywania. Tego nie da się zważyć czy zmierzyć, ale te procesy zachodzą. Miejmy tego świadomość. Toteż bawmy się wesoło, radośnie, bez przymusu i poczucia winy, że dzieje się to dopiero pierwszy, a nie dziewiąty raz tego dnia. Tylko w takim klimacie dziecko rozkwitnie i ukaże Wam swoje możliwości i drzemiący w nim potencjał.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Informacja chyba istotna

Kupując (na Allegro lub w sklepie internetowym Wydawnictwa Pentliczek) wszystkie 3 części serii „To ja ci mamo poczytam” naraz

oszczędzasz  29 PLN.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

WAŻNE!!

 Rodzice!

Nie uczcie alfabetu 2-, 3- latków. Dzieci w tym wieku MOGĄ nauczyć się liter, ale nie potrafią ich jeszcze złożyć. Kiedy dziecko dojrzeje do poznawania liter samo zacznie się o nie dopytywać.

Kiedy nazywacie litery (starszym dzieciom) pamiętajcie by każda litera brzmiała JAK JEDEN DŹWIĘK! Nie ma litery „ka” jest „k”, nie ma litery „em” jest „m”, nie istnieje litera „jot” tylko „j”. Dzieci uczone alfabetu metodą: a, be, ce, de..itd czytają potem „emaema” zamiast „mama”.

Jeśli chcecie zrobić plansze do zabawy w czytanie we własnym zakresie UŻYWAJCIE MAŁYCH  liter. Piszcie „mama” nie  MAMA. Przecież książki i czasopisma, urzędowe listy i e-maile pisane są małymi, drukowanymi literami.  Wielkie są niczym nieuzasadnione.  Stosujcie je TYLKO do nazw własnych.

NO A POZA TYM? CÓŻ, POPATRZCIE SAMI, KTÓRY TEKST CZYTA SIĘ ŁATWIEJ?? RÓŻNICE W WIELKICH LITERACH Z RACJI ICH JEDNAKOWEJ WIELKOŚCI SĄ TRUDNIEJSZE DO WYODRĘBNIENIA.

No a poza tym? Cóż, popatrzcie sami, który tekst czyta się łatwiej? Różnice w dużych literach z racji ich jednakowej wielkości są trudniejsze do wyodrębnienia.

Wybierajcie czcionki proste, bez ozdobników i pogrubień na dole i górze jak Times New Roman. Może to być czcionka Arial, Verdana, Tahoma a najlepiej Century Gothic.

WAŻNYCH  INFORMACJI  CIĄG  DALSZY

Gdy odczytujecie dziecku kartę z wyrazem – czytajcie TYLKO to, co jest na karcie. Pokazując kartę z wyrazem „kot” nie mówcie: „tu jest napisane kot”, „tu jest kot”, albo „to wyraz kot”. Małe dziecko pomyśli, że wszystkie te słowa są na karcie. Przeczytajcie: „kot”. Nic więcej!

INFORMACJA  NIE  MNIEJ  WAŻNA!

Kiedy dziecko już zainteresuje się literami, zacznie je nazywać i  głoskować wyrazy, np: k-o-t, nie przedłużajmy tego etapu (głoskowania). Zachęcajmy je by łączyło głoski w sylaby. W tym celu należy dostarczyć dziecku krótkie wyrazy (2-, 3 literowe) zaczynające się samogłoską. Samogłoski dają się przedłużać i tym sposobem można się „ślizgać” z literki na literkę tak by „podawały sobie rączki” i łączyły się w sylaby. Takie wyrazy to dla przykładu: on (ooo-n), Ula (Uuu-la), Ewa (Eee-wa), ale (aaa-le), ucho (uuu-cho), oko (ooo-ko), Iza (Iii-za), itp.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Drobiazg, ale tylko z pozoru…

Kiedy nasz  4-, 5-latek zaczyna przejawiać zainteresowanie literami nic nie powstrzyma go przed atakowaniem klawiatury komputera. Dzieci rwą się do pisania. Nie upatrywałabym w tym niczego złego, gdyby nie fakt, iż nasze klawiatury posiadają jedynie jedną wersję drukowanych liter – litery wielkie. Bywalcy strony wiedzą zaś, że należy propagować małe drukowane litery jako kształty towarzyszące nam na co dzień. Wielkie litery stosujemy na początku zdania i w nazwach własnych.

 

Popatrzcie co dzieje się gdy dziecko chce napisać np. wyraz garnek.

Aby tego dokonać malec musi wybrać na klawiaturze następujące litery:          G – A – R – N – E – K.

 

A teraz przypatrzcie się różnicom w kształtach małych i wielkich liter:

 

G – g

A – a

R – r

N – n

E – e

K – k

 

Zwróćcie uwagę na to, że jedynie litera „k” ma zbliżony kształt w obu wersjach – wielkiej i małej.

 

I jak wytłumaczyć małemu człowiekowi, że aby na monitorze pojawiło się „g”, powinien nacisnąć klawisz opatrzony  zupełnie innym znaczkiem („G”)?

 

Można zamówić w Polsce nalepki na klawiaturę z cyrylicą, alfabetem hebrajskim lub chińskim. Nie można zamówić  nalepek z używanym przez nas alfabetem łacińskim w dwóch wersjach – wielkiej i małej. Pytałam producenta nalepek na klawiaturę czy byłby to wielki problem zaprogramować takie nalepki. Odparł, że nie do przeskoczenia.

 

Odnoszę wrażenie, że to zwykły brak dobrej woli. Póki co informuję, że nalepki takie można nabyć (za pośrednictwem przyjaciół czy rodziny) w USA, Anglii i – być może – innych krajach Unii Europejskiej.