II Konkurs Letni – Agnieszka Szajek

Z przyjemnością przedstawiam kolejną konkursową wypowiedź. Do naszej globalnej gromadki dołączyła Pani Agnieszka Szajek z dwuletnim Bartusiem. Oto, co pisze Pani Agnieszka:

Witam serdecznie,

korzystając z możliwości wypowiedzi konkursowej chciałabym przedstawić swoją pracę z synkiem.

Gdy Bartek miał skończone 8 miesięcy pokazywałam mu gotowe zrobione wyrazy, starałam się być bardzo systematyczna, ale niestety mieliśmy od czasu do czasu dłuższe przerwy ze względu na bardzo ciężkie ząbkowanie i nieprzespane noce. Tak więc, zgodnie z zasadą, że zabawa w czytanie ma być radością dla obu stron, musieliśmy czasami je  przerwać na dłuższy czas. Po przerobieniu wszystkich wyrazów i zdań, u Bartka pojawiły się nowe zainteresowania typu: kije, piaskownica i drabinki oraz wszelkie

urządzenia techniczne. Widziałam, że zabawa w czytanie globalne musi troszkę poczekać …. aż do wypatrzenia Pani bloga i konkursu 🙂

Dwuletni Bartuś uwielbia wszelkie zabawy „techniczne” i pojazdy budowlane. Wykorzystując jego zainteresowania wprowadziliśmy do naszych zabaw słówka, które prezentują jego ulubione samochody.

Nasza zabawa w wyrazy:

   1.Projekt i budowa garażu

12  2.  Prezentacja słówek – na ścianie przyklejamy auta-puzzle i przyporządkowujemy wyrazy

34  3.  Kolorujemy każdy samochód/słówko na inny kolor

5   4.  Przystępujemy do zabawy 🙂 auta wjeżdżają do garażu

Pragnę również wyrazić swoje obserwacje w zakresie prezentacji słówek. Gdy Bartosz był młodszy mogłam mu prezentować dowolne wyrazy, natomiast jako dwulatek koniecznie muszą to być słowa, którymi się interesuje.  Oglądając czasami filmiki z naszymi zabawami nachodzi mnie również myśl, iż wcale nie potrzebujemy drogich zabawek, gdyż jak widać,  wystarczą kartki papieru, a dziecko naprawdę widzi tam swoje ukochane auta.

Muszę przyznać, że zabawa w wyrazy rozkręciła się u nas 🙂 Bartek uwielbia karmić wyrazy; udawać, że je sprząta swoim ukochanym Teletubisiowym odkurzaczem, a dzisiaj udawaliśmy, że nasze wyrazy to rybki i je łowiliśmy własnoręcznie 🙂 zrobioną wędką.

Ach, i najważniejsze Pani Mario – podejście propagowane przez Panią, aby pochodzić do czytania globalnego jak do zabawy w dowolnym momencie, spowodowało, że nie czuję się zestresowana jak przy Domanie, że nie wyrobię dziennej normy sesji. Super! Dziękuję!

A ja się cieszę, że jesteście z nami.

W zabawach p. Agnieszki i Bartusia panuje sympatyczna, luźna atmosfera. Widać, że zabawy te to nie kolejna lekcja do odrobienia, ale momenty, które i mamie i synkowi sprawiają przyjemność.

Jeśli mogę coś zasugerować – do drukowania nowych wyrazów proszę używać czcionki bezszeryfowej (bez pogrubień laseczek i jakichkolwiek ozdobników). Odnoszę także wrażenie, że Bartek mógłby pokazać nieco więcej, gdyby mama inaczej formułowała polecenia. Czytanie globalne występuje na pierwszym filmiku, gdzie chłopczyk przy pomocy konika (świetnie, że jest ten pomocnik!) wybiera jeden z dwóch wyrazów.

Ale już podczas łowienia mama sama nazywa wyrazy, które chłopiec odkrywa, protestuje przeciw błędnie wybranym planszom i szybko akceptuje te wybrane dobrze. Rola Bartusia sprowadza się do odkrywania kolejnych plansz, aż do momentu, w którym mama zawoła, że trafił na właściwą.

Podobnie rzecz ma się z karmieniem. Pomysł dokarmiania guziczkami różnych postaci jest znakomity. Ale na czytanie globalne Bartek nie ma szans, bo to p. Agnieszka nazywa po kolei wyrazy: tata, Bartek, dziadek, wywrotka. Obie te zabawy możemy zakwalifikować jako prezentację plansz z wyrazami. Jeśli miałoby wystąpić czytanie, trzeba poprosić synka, by wybrał spośród wyrazów ten nazywający wywrotkę, dziadka czy tatę. Podobnie z łowieniem. Niechaj Bartuś pozwoli się złapać „językowi”, a mama niech cierpliwie poczeka, aż synek odszuka „język” wśród zgromadzonych plansz. Tylko wtedy sprawdzimy czy mały przyswoił sobie obraz wyrazu. Pani Agnieszko – więcej wiary w Bartusia, myślę, że zaskoczyłby Panią, gdyby mu Pani na to pozwoliła… 

Bardzo słuszna jest uwaga p. Agnieszki dotycząca zawartości plansz. Jak najbardziej powinny się na nich znaleźć wyrazy, które niosą z sobą jakiś emocjonalny przekaz. Jeśli wydrukujemy słowo:  „kot” – może być, ale jeśli w domu jest kot i na planszy widnieć będzie jego imię – dziecko zapamięta ten wyraz o wiele prędzej.

Pani Agnieszko, bawcie się dalej, mam nadzieję, że filmików i fotografii z Bartkiem będzie systematycznie przybywać.

143 total views, 2 views today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *