Czytanie globalne – co to takiego?

Trochę historii

Twórcą metody czytania globalnego jest Amerykanin Glenn Doman. Opracował ją w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Początkowo metodę tę adresował do dzieci z  uszkodzeniem mózgu. Efekty były tak zachęcające, że Doman zadał sobie w pewnym momencie pytanie: „Skoro dzieci z uszkodzonym mózgiem, po stymulacji metodą czytania globalnego czynią tak znaczące  postępy, to  co możemy tą metodą osiągnąć u dzieci zdrowych?” W ten sposób czytanie globalne zaczęły stosować w zabawach ze swymi dziećmi kolejne pokolenia rodziców.

Metoda zyskiwała coraz szersze kręgi zwolenników. Wkrótce przekroczyła granice USA i poczęto ją stosować w innych  krajach na całym świecie. Glenn Doman został uhonorowany odznaczeniami państwowymi  wielu rządów. Jego Instytut Osiągania Ludzkich Możliwości  założony w Filadelfii w 1955 roku prowadzony jest obecnie przez córkę Glenna – Janet Doman i propaguje idee stymulowania dzieci w wielu dziedzinach.

Jak to działa?

Rodzice często pytają jak to możliwe, że można nauczyć czytać malucha nie ucząc go liter. Naturalnie, czytanie bez znajomości alfabetu jest niemożliwe. Istnieją jednak dwa sposoby czytania. Jeden to czytanie globalne, drugi jest czytaniem analityczno-syntetycznym, dla ułatwienia nazywać go będę „zwykłym”.

Podczas czytania globalnego dziecko odpoznaje i nazywa cały wyraz, nie wnikając w jego strukturę i nie znając liter. W rzeczywistości czytanie globalne stosują Wasze maluchy od wczesnego dzieciństwa. Dzieci „odczytują” nazwy na reklamach, pudełku z jogurtem, tytuł na ulubionej książeczce. I wcale nie przeszkadza im w tym nieznajomość liter.

Postrzegają bowiem zapis graficzny wyrazu jako całości, tak jakby patrzyły na budowlę z klocków lego bez uświadamiania sobie – póki co – ze składa się ona z poszczególnych klocków. My, dorośli, także odczytujemy w ten sposób znaczenie piktogramów, czyli obrazków symbolizujących różne treści.

Demonstrując dziecku plansze z wyrazami sprawiamy, że zapamiętuje ono ich wygląd, kojarzy z nazwą, a że potencjał intelektualny maluchów jest olbrzymi, szybko przyswaja sobie treść wielu plansz.

Niestety, nie można poprzestać na takim czytaniu. W naszym języku funkcjonują tysiące wyrazów, z których każdy podlega jakimś odmianom.  Tak czy owak dziecko musi nauczyć się czytania „zwykłego”.

I teraz objawia się fenomen czytania globalnego. W którymś momencie prowadzony tą metodą malec uświadamia sobie złożoną strukturę wyrazu. Dostrzega owe pojedyncze klocki. Dzieje się to po kilku tygodniach lub miesiącach zabaw, w zależności od wieku dziecka i atmosfery towarzyszącej tym zabawom. Nazywam ten moment chwilą, w której rusza lawina. Dziecko poczyna dopytywać się o nazwy liter. Wiele z nich poznało już wcześniej, przy okazji demonstrowania jak pisze się jego imię, imiona najbliższych czy ulubionego zwierzaczka. Od tego momentu dziecko próbuje łączyć ze sobą litery (dokonywać ich syntezy). To najtrudniejszy etap w nauce czytania. Można bowiem znać cały alfabet, nazywać wszystkie literki, ale łączyć je ze sobą to w nauce czytania najbardziej skomplikowane zadanie. Na lawinę nie ma jednak sposobu. Kiedy malec pojmie jak połączyć ze sobą litery tak by tworzyły fonetyczną całość, cała reszta to tylko kwestia czasu.

Przypomnijcie sobie  swoje długie i żmudne ćwiczenia, którymi okupiona była nauka czytania. Trwała ona z reguły cały rok, a i potem należało jeszcze doszlifować technikę, by czytać płynnie. Zabawa w czytanie globalne pozwala znacznie skrócić okres ćwiczeń a samo „wejście w czytanie” odbywa się bezboleśnie, z radością  i nie wiadomo kiedy.

Jak się to robi?

Dwadzieścia lat obcowania z czytaniem globalnym i kolejnymi rocznikami dzieci nauczyło mnie, że podstawową zasadą podczas stosowania tej metody jest… brak sztywnych zasad. Naprawdę nie ma znaczenia czy prezentujemy dziecku plansze raz czy dwa razy dziennie. Globalne czytanie to ma być kilka minut dobrej zabawy. Jeśli dorosły jest poirytowany a dziecko zmęczone, znudzone, bądź podekscytowane – dajmy sobie spokój. Odłóżmy zabawę do jutra. Czasem trzeba zrobić kilkudniową przerwę a procesom, które dokonują się w umyśle dziecka wcale ona nie zaszkodzi.

Istotną sprawą jest by na czas prezentacji plansz z wyrazami dziecko było skupione i nie rozpraszało się. Jak tego dokonać? Każda mama ma swoje sposoby. W mojej praktyce jednym z najskuteczniejszych była zabawa w pisklęta i ptasią mamę. Dzieci zamieniały się w pisklaki i jeśli z uwagą patrzyły na prezentowane plansze ptasia mama wkładała im do dzióbka smakowite ziarenka (rodzynki, żurawiny, kukurydziane chrupki itp.). Motywacja materialna sprawdzała się zatem najbardziej. Młodszym dzieciom można prezentować plansze podczas jazdy autem, kiedy siedzą w foteliku przy posiłku lub… na nocniku.

Ważne jest, by podczas prezentowania plansz i odczytywania ich treści nie używać zwrotów: „Tu jest napisane…”, albo: „To wyraz…”  Dziecko bowiem może nabrać przekonania, że na planszy widnieje napis „To wyraz mama” (dla przykładu). Jednemu wyrazowi na planszy towarzyszyć ma jeden dźwięk. Podnosimy zatem planszę z napisem „mama” i czytamy wyraźnie „mama”, nic więcej. Kolej na planszę następną.

Glenn Doman sugerował by w pierwszej fazie zabawy w czytanie używać wyrazów napisanych czerwonymi literami. Badania dowiodły, iż kolor czarny jako dający lepszy kontrast z podłożem jest właściwy do stosowania od samego początku.

Rodzicom, którzy nie chcą korzystać z gotowych zestawów plansz i postanowili wykonać je sami, nie radzę pisać wyrazów wielkimi literami. Należy ich używać jedynie w imionach i nazwach własnych, w pozostałych przypadkach należy pisać wyrazy czcionką małą, taką, z jaką stykamy się na co dzień. Zatem piszemy „mama”, „kot”, „oko” a nie „MAMA”, „KOT”, „OKO”.

Napisy należy wykonać prostymi czcionkami (Tahoma, Arial, Century Gothic), wielkości 140-160 punktów, z pogrubieniem. Kartę A-4 należy ustawić w opcji poziomej, zmieszczą się wówczas dwa wyrazy.

Zainteresowanych szczegółowymi sposobami prezentowania plansz, jak też gotowymi planszami odsyłam na stronę Wydawnictwa Pentliczek (www.wydawnictwo-pentliczek.pl ), które specjalizuje się w tworzeniu materiałów do stymulacji rozwoju małych dzieci.
Na koniec ważna uwaga. Kiedy u dziecka pojawi się zainteresowanie literą i pocznie dopytywać się o ich nazwy, pamiętajmy by nie nazywać spółgłosek tak, jak recytuje się je w alfabecie (be, ce, de). To duży błąd i może zdezorientować malca. Jeśli nabierze przekonania, że „k” to „ka” a „t” to „te” – przeczyta kiedyś „kaote” zamiast „kot”. Czyli – pamiętajmy – jest „m” nie „em”, „z” nie „zet” itd.

Po co się to robi?

Niekiedy rodzice pytają czy umiejętność czytania we wczesnym wieku nie skraca dzieciństwa, nie kładzie się na nie cieniem. Odpowiadam z mocą: – Absolutnie! Obserwuję z uwagą od dwudziestu lat dzieci, które zaczęły czytać wcześniej niż ich rówieśnicy.  Są to dzieciaki z dużą wiedzą ogólną, znakomicie radzące sobie w szkole, kochające książki, ze sporym poczuciem własnej wartości. Nie dostrzegam żadnego niebezpieczeństwa w fakcie, że pięciolatek sam przeczyta sobie książeczkę. Większą troską napawać powinno długie przesiadywanie przed komputerem czy oglądanie telewizji, bądź bajek z odtwarzacza.

Teoria skracania dzieciństwa nie może być prawdziwa, skoro zabawa w czytanie to tylko jeszcze jedna radosna zabawa, zajmująca kilka minut dziennie.
Pojawiła się także teoria, iż wczesne czytanie może być powodem dysleksji. Myślę, że można to między bajki włożyć. Wśród wcześnie czytających dzieci nie zaobserwowałam dyslektyków.

Po co zatem bawić się w czytanie? Po to by dać dziecku solidną podwalinę pod ogólną wiedzę (a wiadomo, że im młodszy umysł, tym chłonniejszy), by kształtować jego procesy poznawcze, pomnażać inteligencję i znakomicie się przy tym bawić.

2 odpowiedzi na „Czytanie globalne – co to takiego?

  1. Agnieszka Bobkiewicz pisze:

    Witam

    Chciałabym podzielić się moimi wrażeniami z prowadzenia dzieci metodą czytania globalnego ,nie jako mama,ale jako osoba prowadząca zajęcia z dziećmi tą metodą.
    Przez około 6,7 lat byłam ogniwem w procesie,który pozwalał dzieciom wejść przez zabawę w pokazywanie i rozpoznawanie wyrazów w prawdziwe czytanie;najpierw rozpoznając krótkie słowa,a potem za pomocą sylab czytanie długich słów.
    Idąc za autorką tej strony,ja również podzielam zdanie,że przede wszystkim ta metoda jest oparta wyłącznie na zabawie.Jakiekolwiek zmuszanie lub mówienie dziecku”a teraz będziemy czytać „albo ” a teraz będziemy się uczyć”włącza u malucha czerwoną lampkę,która go dekoncentruje,nudzi albo irytuje.Bez entuzjazmu z obu stron nie ma radości z zabawy,która przynosi niewymierne owoce,jeśli tylko rodzic ma radość z przymuszania”nauki czytania” i traktuje to jako następny poziom przygotowawczy to skutek może być opłakany dla obojga.
    Przypomina mi się jedno zdarzenie ,które fajnie obrazuje istotę globalnego czytania.Tą metodą był prowadzony 4 lub 5 letni chłopiec.Był już na etapie syntezy i składania wyrazów z ta pomocą.Mieliśmy zdanie składające się z4,5 wyrazów,był tam też wyraz „ile”Ten wyraz był początkiem zdania i był pisany z wielkiej litery,przysparzał chłopcu trudność nie do przeskoczenia.Po jakimś czasie daliśmy sobie spokój ,nie przeczytawszy go.Chłopiec odszedł się bawić z kolegą zabierając ze sobą przedszkolną książeczkę o dinozaurach/w domu miał taka samą,co jest istotna rzeczą/Oznaczając palcem każdego stwora sylabizując czytał ich nazwy..W momencie kiedy przeczytał ,a nie rozpoznał ,Tyranozaura Rexa zaczełam się w duchu śmiać.Bo tak skomplikowany i długi wyraz nie sprawił mu kłopotu;]Tak więc dziecięca główka jest bardziej chłonna niż nam się to
    wydaje.
    Pozdrawiam
    Aga

  2. MT-K pisze:

    No, tak. Ja tam wcale się nie dziwię, że biedaczek nie mógł „przeskoczyć” tego Ile.
    Proszę spojrzeć, na początku są dwa identyczne patyczki bo duże „i” i małe „l” to dwie takie same kreski. Już tyranozaur łatwiejszy…
    A co do chłonności dziecięcego łebka – czytanie globalne bazuje właśnie na tym niesamowitym potencjale dziecięcego mózgu. Dlatego dzieci bez trudu zapamiętują zawartość wielu plansz, co dla dorosłego jest po prostu niemożliwe…

52 odpowiedzi na „Czytanie globalne – co to takiego?

  1. Magda pisze:

    Witam Pania,

    niezmiernie sie ciesze, ze trafilam na Pani blog. Mam konkretne pytanie. Jak proponuje Pani rozwiazac sprawe kilku jezykow, z ktorymi chcac nie chcac obcuje nasza 18 miesieczna coreczka. Moj maz jest Grekiem i mieszkamy w dwujezycznej Brukseli (francuski i flamandzki). Jak proponuje rozwiazac Pani sprawe „kartonikow”. Czy skoncentrowac sie na jednym jezyku czy tez wprowadzac przynjamniej dwa, z ktorymi ma najczestszy kontakt (polski, grecki). Bede niezmiernie wdzieczna za odpowiedz.
    Pozdrawiam

    Magdalena Koumentakou

    • MT-K pisze:

      Dzień dobry Pani Magdo,
      sprawa kilku języków w otoczeniu dziecka jest tematem gorącym od kiedy Polacy poczęli rozjeżdżać się po świecie. Toteż kontaktowałam się swego czasu z Instytutem Domanów by usłyszeć jak w takiej sytuacji powinni zachować się rodzice. Opinia specjalistów od „kilkujęzyczności” jest następująca. Jeśli w domu są rodzice dwojga narodowości, każde z nich powinno mówić do dziecka w swoim i tylko swoim języku. To raz. A dwa – powinno się propagować i chronić język, który nie jest językiem otoczenia i grupy rówieśniczej. Takimi językami w Waszym przypadku będzie grecki i polski. Oba są na straconej pozycji bo dziecko i tak nauczy się miejscowego języka, który słyszy wszędzie (radio, tv, plac zabaw, przedszkole, ulica). Języka mamy i taty może nauczyć się tylko od nich.
      Z półtorarocznym maluszkiem radzę bawić się w czytanie globalne w jednym języku. Tu kolejna zasada. Lepiej jest prowadzić zabawę w swoim ojczystym języku. W Pani przypadku – w polskim. Mam na myśli to, że rodzice Polacy przez czytanie globalne pragną nauczyć malucha języka obcego. Ponoć efekty nie są już takie jak wówczas gdy dotyczy to języka, w którym podaje się malcowi definicje, opisuje obrazki, zadaje pytania.
      Podsumowując. Rada na dziś – zaczynać zabawę z maleńką polskimi planszami. Za 2-3 lata uruchomić grecki zestaw, ale z udziałem tatusia. Życzę powodzenia, mnóstwa radości z zabawy i satysfakcji z postępów córeczki. No i może Pani napisze jeszcze jak Wam idzie, może nagra Pani kiedyś filmik z malutką poliglotką? Pozdrawiam serdecznie.

    • Magda pisze:

      Serdeczne dzieki za blyskawiczna odpowiedz! Koniecznosc bycie koherentnym w kwestii jezykow ojczystych, to rzeczywiscie sprawa pierwszorzedna. Od samego poczatku obserwowalismy jak nasza corka zywo reagowala kiedy tata rozmawial z kims po polsku a mama po grecku. Dlatego szybko zorientowalismy sie, ze trzeba byc konsekwentnym. Tak tez przypuszczalam, ze lepiej bedzie wprowadzac jezyki sukcesywnie. Coreczka ma juz w swoim slowniku slowa polskie i greckie, tych pierwszych zdecydwanie wiecej z uwagi na wieksza ilosc czasu jaka spedza ze mna. Takze tata bedzie niepocieszony, ze musi chwile poczekac na greckie plansze :) . Z mila checia przeslemy film z corka w roli glownej, ale to pewnie za jakis czas.
      Jeszcze raz serdecznie dziekuje za pomoc i jestem przekonana, ze jeszcze nie raz pozwole sobie zwrocic sie do Pani.
      Przy okazji gratuluje swietnego i bardzo inspirujacego forum.
      Pozdrawia

      Magda

      • mateńka pisze:

        jeżeli można w dwóch językach mówić do dziecka. Tata w swoim i mama w swoim. To dlaczego nie można równolegle pokazywać globalnie słów w swym języku rodzimym? Tym bardziej, że jest to inny alfabet/ mam na myśli grecki/. Jedno drugiemu nie przeszkadza. A tata byłby zadowolony. Jeśli można do dziecka mówić w dwóch językach to dlaczego nie można pisac doń w dwóch językach tj. każdy w swoim?

        • MT-K pisze:

          Dzień dobry Pani,

          dlaczego specjaliści uważają tak a nie inaczej – napisałam w odpowiedzi dla p. Magdy. Myślę, że ważne jest w jakim wieku jest dziecko. Inaczej rzecz się będzie miała w przypadku półtoraroczniaka, inaczej w przypadku pięciolatka, który już rozumie czym jest odrębność językowa. Sądzę, że w tej sytuacji troskliwy tata będzie miał bardziej na względzie dobro swego dziecka niż własne zadowolenie.

          Niezależnie od wszystkiego rodzice i tak zadecydują jak postąpią. Ja mogę jedynie przytoczyć zdanie specjalistów, którzy na przestrzeni lat prowadzili badania dotyczące tego właśnie tematu.

          Pozdrawiam serdecznie.

  2. Pingback: WAŻNE!! | Czytanie globalne

  3. Alan pisze:

    Najgorsze jest przeświadczenie rodziców, jakoby oni wiedzieli wszystko i cały czas poprawiają dziecko jeśli chodzi o czytanie. A tak naprawdę mało na ten temat wiedzą, przez co szkodzą swoim pociechom. Prawda jest taka, że w dobie internetu zanim zaczniemy wpajać dziecku coś na siłę, to lepiej sprawdzić w internecie czy nie ma jakieś lepszej metody niż była w naszych czasach. Dobrym przykładem jest Pani blog.

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wpis. :)

  4. Sylwia pisze:

    Witam Panią,

    metodą czytania globalnego interesuję się już od jakiegoś czasu – planuję zacząć nią „pracować” z moim 3-letnim Synkiem. Tutaj jednak piszę, bo od pewnego czasu zastanawiam się, czy miałoby sens ćwiczenie takiego czytania w klasie 0 z pięciolatkami. Dzieci te poznają literki, ale z syntezą i analizą głoskową radzą sobie słabo. Czy zastosowanie czytania globalnego w ich przypadku pomoże im w dalszym rozwoju umiejętności czytania, czy raczej przeszkodzi ? Jakie jest Pani zdanie i doświadczenia z tym związane ?

    • MT-K pisze:

      Dzień dobry Pani Sylwio,

      przede wszystkim chcę Pani pogratulować pomysłu i dobrej woli! Z listów od rodziców i nauczycieli pierwszaków wiem, że sytuacja jest bardzo, bardzo niedobra. Dzieci, które trafiają do pierwszej klasy, a które z czytaniem nie miały do tej pory do czynienia, na ogół już we wrześniu trafiają do grup wyrównawczych. Materiału jest bowiem mnóstwo a nauczycielki stają przed bardzo trudnym zadaniem – trzeba zupełnie „surowe” dzieci szybko nauczyć czterech wersji liter – małej i wielkiej pisanej, małej i wielkiej drukowanej.

      Dlatego wyrazy szacunku należą się tym nauczycielom, którzy nie muszą, a sami z siebie chcą wprowadzić dzieci w tajniki czytania.

      Jestem bardzo „za” jeśli chodzi o czytanie globalne w 5-latkach. Lata doświadczeń pokazują, że dzieci prowadzone tą metodą łatwiej i szybciej opanowują umiejętność czytania „szkolnego”, analityczno-syntetycznego.

      Pięciolatki często nie dojrzały jeszcze do analizy i syntezy wzrokowo-słuchowej. Toteż odwrócenie procesu jakim jest czytanie globalne (od wyrazu do litery a nie na odwrót, jak się to dzieje w klasycznej nauce czytania) bardzo dobrze dzieciom robi.

      Proponuję zacząć od imion (na wszelki wypadek przypominam, żeby pisać: Tomek, Sylwia a nie: TOMEK, SYLWIA  ), potem przymocować plansze z nazwami przedmiotów i sprzętów w sali. I bawić się, bawić, bawić do upadłego, radośnie i… krótko, żeby dzieciakom te zabawy dobrze się kojarzyły. Niechaj skaczą na plansze ze swoimi imionami, szukają ich wśród innych imion, bawią się w listonosza i sklep. Przykłady zabaw znajdzie Pani na stronie, rodzice przysyłają mnóstwo pomysłów.

      Proszę napisać jak Pani idzie. A może zechce Pani wziąć udział w Konkursie Zimowym i napisać jak bawi się Pani z wychowankami w czytanie? Może dostanę jakiś króciutki filmik?

      Pozdrawiam serdecznie

      • Sylwia pisze:

        Bardzo dziękuję za odpowiedź. Utwierdziła mnie Pani w słuszności planowanych przedsięwzięć. Jestem osobą wiekowo dojrzałą, ale z bardzo krótkim stażem zawodowym, gdyż przekwalifikowałam się z ekonomisty. Prywatnie jestem mamą 4 dzieci i moje własne doświadczenia pomagają mi odkrywać i wynajdywać ciekawe i efektywne metody pracy z dziećmi. Wciąż jednak raczkuję, poszukuję i mam sporo wątpliwości. Ma Pani rację – z poziomem wiedzy i rozwojem umiejętności u moich uczniów jest bardzo różnie – dzieci pochodzą z różnych rodzin, środowisk, A ja bardzo chciałabym pokazać im, że szkoła może być miejscem ciekawym, przyjaznym i radosnym. A nauka może taką być, jeśli przyjmiemy odpowiednią pozycję i będziemy lubić pracować z dziećmi – moim zdaniem to podstawa.
        Zacznę więc, tak jak Pani proponuje, od imion i zabaw z nimi, potem dodam kolejne wyrazy. Mam zamiar napisać list do Mikołaja, żeby mi przyniósł zestaw do czytania globalnego – mogę go wykorzystać do zabawy-pracy z moim własnym dzieckiem w domu, jak również z dziećmi w szkole.
        Dziękuję za zaproszenie do udziału w konkursie – zobaczę, czy podołam tak szybko sprostać wymaganiom.
        Ja ze swojej strony zapraszam na nasz klasowy blog – tylko nie wiem, czy mogę tutaj podać adres ;-)

  5. Sylwia pisze:

    I jeszcze jedno pytanie – jak z pisownią imion ? Czy pisać je poprawnie, z dużej litery, czy zastosować tylko małe litery ?

    • MT-K pisze:

      Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi. Administrator tak „ustawił” komputer, że tylko nowe, „dziewicze” wpisy są sygnalizowane w poczcie i jeśli ktoś pisze po raz drugi i kolejny – zdarza się, że przegapiam komentarz.

      Imiona piszemy poprawnie, z wielką literą na początku. Generalnie wielką literę stosujemy tam gdzie trzeba. Chodzi o to by wszystkich wyrazów NIE PISAĆ WIELKIMI LITERAMI – jak to uczyniłam przed momentem.

      Będę czekała na wieści od Pani. Życzę powodzenia!! :-)

      • Sylwia pisze:

        Dziękuję za odpowiedź. Przygotowuję właśnie napisy globalne i od czwartku zaczynamy zabawę i naukę :-) Acha, i od następnego tygodnia zamierzam przyjeżdżać z moim Synkiem na warsztaty z czytania globalnego – pewnie na Bemowo :-)

  6. MT-K pisze:

    No i cudnie! Czyli mamy jeszcze jednego małego adepta zabawy w czytanie. Bardzo bym chciała aby znalazła się Pani w gronie aktywnych mam, które podrzucają na stronę ciekawe pomysły zabaw. Nie ma jeszcze wśród użytkowniczek strony takiej, która pracowałaby (prócz swego dziecka) z grupą przedszkolaków.

    Raz jeszcze życzę powodzenia i satysfakcji. W domu i przedszkolu. I tu i tam śmiejcie się i wygłupiajcie. To bardzo pomaga w przyswajaniu treści. A ja czekam na relacje… :-)

  7. Angelika pisze:

    Witam Panią,
    ma córeczkę która za 2 miesiace skończy 3-lata. Niedawno dowiedziałam się o globalnym czytaniu i zacząłem czytać na ten temat, znalazłam Pani bloga i jestem zachwycona tą metodą. Mam jednak kilka pytań jak poprawnie uczyć dziecko globalnego czytania, tworząc własne plansze z wyrazami jaka ma być wielkość czcionki, jaki rodzaj oraz jak długo prezentować dziecku kilka plansz zanim przejdę do kolejnych, czy dodając nowe słowa nadal pokazywać dziecku te które już poznało?

    • MT-K pisze:

      Dzień dobry Pani Angeliko,

      witam Panią wśród entuzjastów czytania globalnego. Podaję link do strony z artykułem jak realizować zabawy w czytanie w domowych warunkach.
      http://www.rozwinskrzydla.info/pedagog-i-psycholog-radzi/jak-sie-bawic-w-czytanie
      Jeśli po zapoznaniu się z treścią artykułu będzie Pani miała jeszcze jakieś wątpliwości – proszę pisać. Postaram się je rozwiać… :-)
      Najważniejsze w tym procesie jest by zawsze była to radosna, wspaniała zabawa. Wtedy będą efekty.
      I jeszcze jedno. Dla 3-latki proszę ustawić wielkość czcionki na 150-160 punktów.

      Pozdrawiam serdecznie.

  8. Nika pisze:

    Witam jestem mamą półrocznej Sary. Przypadkiem trafiłam na metodę którą pani prezentuje. Jestem dyslektykiem, miałam i mam problemy z poprawnym zapisem ortograficznym i czytaniem. Mam duże podejrzenia że moja mama i babcia również miały problemy z nauką czytania i pisania. Z kilku publikacji których czytałam na temat mojego „problemu” wynika że może być to dziedziczne. Chce wiedzieć czy metoda globalnego czytania może być stosowana w przypadku dzieci które mogą mieć problemy z nauką czytania. Mój mąż w przeciwieństwie do mnie pisał i czytał w wieku lat 4 i cały czas liczę na to że moja córka nie będzie miała takiego problemu. Jednak lepiej zapobiegać niż leczyć.

    • MT-K pisze:

      Dobry wieczór,

      powiem tak – nic mi nie wiadomo, by metoda czytania globalnego mogła dziecku w jakikolwiek sposób zaszkodzić. Naturalnie, jeśli odbywa się w odpowiednim klimacie i w zabawie. Toteż szczerze polecam zabawy w czytanie. Czy świetna, wesoła, króciutka zabawa z mamą lub tatusiem może przynieść szkodę? Radzę obejrzeć oba filmiki z Antosią, która jest rówieśnicą Sary. Można zaczynać już w tym wieku. Mam nadzieję, że Sara nie będzie miała żadnych problemów z czytaniem i pisaniem. Pozostańmy w kontakcie, dobrze? Serdecznie pozdrawiam :-)

  9. ania pisze:

    Witam serdecznie!
    Forum cudne, w końcu temat naprawdę intereujący. Mam jednak pytanie w związku z czytaniem globalnym. Czy moge dziecku drukowac takie wyrazy? myślałam o czcionce Times New Roman…
    dziękuje i pozdrawiam
    ania

    • MT-K pisze:

      Oj, Pani Aniu, widzę, że „przeleciała się” Pani po stronie pobieżnie bardzo. Wszystko tam jest, trzeba poszperać jedynie. Znalazłaby Pani, że:

      - może Pani drukować dziecku wyrazy sama,
      - nie należy używać czcionki Times New Roman bo ma stopki i poszerzenia na górze (tzw. szeryfy), powinna to być czcionka bezszeryfowa (Verdana, Century Gothic, Arial, Calibri – wielkość 120-140 punktów),
      - czcionka powinna być czarna,
      To tak z grubsza, resztę detali znajdzie Pani na stronie. Zapraszam. Także do tego, by zechciała się Pani podzielić wrażeniami z zabaw w czytanie globalne.
      Pozdrawiam serdecznie…

  10. marcin pisze:

    witam.

    mam pytanie:
    stosując globalne czytanie do dziecka 19 miesiecznego które nie umie mówić
    należy pokazywać mu 3 karty w czasie jednej sesji

    1. jak mu pokazywać te karty ?
    pokazac mu te 3 karty raz i koniec sesji ?
    czy pokazac mu kilka razy od nowa te same karty ?

    2. jak się zorientować czy dziecko już rozumie 3 karty ?

    • MT-K pisze:

      Dzień dobry Panie Marcinie!

      1. Usadzić malca tak by wytrzymał spokojnie kilkanaście sekund. Następnie unieść kartę do góry i wyraźnie odczytać wyraz. Bez pośpiechu. Potem drugi. I trzeci. Jeśli są to nasze plansze obrazkowo-wyrazowe proszę za moment rozłożyć je przed maluchem obrazkami do góry i zapytać: gdzie jest kot? Brawo!- bo 19-miesięczny maluch już pokaże. Gdzie jest nos? Brawo! Gdzie jest mleko? Wspaniale! Za chwilę odwrócić plansze obrazkami w dół (widoczne same napisy) i znowu zadać te same pytania. Jeśli posiada Pan plansze bez obrazków – to nic, proszę się bawić bez ilustracji. Można zaczynać od dwóch plansz. Aha, jeśli maluszek zechce podglądać obrazki – proszę mu na to pozwolić. I ZAWSZE ZROBIĆ OWACJĘ JAK POKAŻE WŁAŚCIWY WYRAZ!

      2. Sam Pan zobaczy. Dziecko po prostu wskaże odpowiednią planszę. Czytać globalnie można bez umiejętności mówienia.

      • marcin pisze:

        no problem jest w tym, że dziecko właśnie nie pokazuje

        jak rozkładam karty na ziemi żeby pokazał auto, lub gdzie jest pies
        to niestety nie pokazuje, odchodzi od kart, jak go zmuszam to sie denerwuje

        • MT-K pisze:

          Panie Marcinie,

          coś jest zatem nie tak. Proszę się zastanowić. Może mały jest w tym momencie rozbawiony i zajęty czymś innym? Może nie w sosie? Może senny? Być może należy wybrać inny moment? Prawdę mówiąc nie zetknęłam się z sytuacją, gdy rodzic proponuje maluchowi świetną zabawę, a dziecko z niej rezygnuje.Dzieci uwielbiają wiedzieć i popisywać się tą wiedzą. Jeszcze kiedy im się za to bije brawo i chwali. Niechaj mnie Pan informuje na bieżąco o Waszych zabawach, będziemy wspólnie dochodzić dlaczego synek reaguje tak nietypowo…

  11. Jola pisze:

    Witam! mam dziecko z autyzmem,czy mogę go uczyć czytania globalnego,zaznaczam że syn ma już 14 lat,ma echolalię i bardzo mało mówi. Czy czytanie glob.może wpłynąć na rozwój mowy. Jak się w ogóle zabrać za coś takiego?Będę wdzięczna za radę. Dziękuję

    • MT-K pisze:

      Pani Jolu,
      gromadzę dopiero doświadczenia rodziców dzieci autystycznych. Ci, którzy skontaktowali się ze mną do tej pory chwalą sobie tę metodę. Proszę otworzyć na stronie zakładkę: „Czytanie globalne i dzieci z problemami” i przeczytać wypowiedź „Logopeda o autystycznym wychowanku”.
      Zabawa w czytanie w żaden sposób nie może zaszkodzić synowi, toteż bardzo zachęcam do podjęcia prób. Proszę prowadzić sesje w klimacie spokoju i dobrej zabawy – to bardzo ważne, by syn polubił te Wasze zajęcia.
      Jak to robić? Tak jak z dziećmi, którym nic nie dolega. Dobrze byłoby, żeby miała Pani plansze obrazkowo-wyrazowe. Jeśli nie – proszę wydrukować wyrazy we własnym zakresie, małymi drukowanymi literami, prostą czarną czcionką, wielkości 100-120 punktów. Trudno, będą bez ilustracji. Proszę na początek pokazać synowi 3 takie plansze, jedną po drugiej, bez zbytniego pośpiechu, odczytując wyraźnie słowa (na początek niech będą to wyrazy proste, krótkie i łatwe w wymowie, np.: nos, osa, kot). Jeśli to plansze z obrazkami, niech będą one widoczne. Potem proszę przetasować plansze, rozłożyć je (wciąż obrazkami do góry) przed synem i poprosić, by pokazał, gdzie jest kot. Jeśli mu się to uda, proszę zastosować system nagradzania, który w Waszym domu funkcjonuje: bić brawo, chwalić, co tam chłopakowi pasuje. Dalej proszę zapytać o kolejny wyraz, potem o trzeci i dość. Sesje muszą być krótkie. Koniecznie proszę zadbać o to, by te zabawy dobrze się chłopcu kojarzyły.
      Następnym razem (może to być tego samego dnia, może być nazajutrz) proszę pokazać synowi plansze, powtórzyć widniejące na nich wyrazy, położyć przed nim jedną (wciąż z widocznym obrazkiem) i zapytać: co to? To pytanie skłoni chłopca do wypowiadania słów. Wielu autystyków ma dobrą pamięć. Jeśli syn zapamiętał zawartość plansz, proszę dołożyć nową, a odłożyć jedną ze starych. W pewnym momencie niech Pani odwróci plansze tak, by obrazki były pod spodem i by syn odczytywał napis bez „podpierania się” obrazkiem. Proszę poczytać na stronie jakie propozycje zabaw z planszami zgłaszają rodzice i wybrać sobie te, które się Wam spodobają.
      Nie wiem czy echolalia zaszkodzi w zabawie. A może pomoże w utrwalaniu brzmienia wyrazów?
      Mała autystyczna Kalinka na jednym z filmików nie mówi niemal wcale, ale znakomicie radzi sobie z czytaniem globalnym, co w znacznym stopniu wzbogaca system komunikacji z otoczeniem.
      Życzę powodzenia. Byłabym wdzięczna, gdyby zechciała się Pani podzielić kiedyś swymi wrażeniami.
      Pozdrawiam serdecznie.

  12. Marcin pisze:

    Witam serdecznie !
    Pani Mario, jestem ojcem 14-miesięcznego Karolka u którego chciałbym rozpocząć naukę globalnego czytania oraz liczenia. Obecnie jestem po lekturze książek „Subtelna rewolucja –Czytanie” oraz „Subtelna rewolucja –Liczenie” G. i J. Doman. Podczas przeszukiwania stron w celu znalezienia materiałów dydaktycznych trafiłem na Pani blog. Po zapoznaniu się z artykułami na nim zawartymi miałbym do Pani kilka pytań, na które odpowiedzi mogłyby na pewno rozwiać moje pewne wątpliwości.
    1. Czy nie ma żadnych przeszkód, żeby jednocześnie wprowadzać naukę globalnego czytania i liczenie??,
    2. W internetowym sklepie Wydawnictwa Pentliczek, oferowany zestaw kart słowno-obrazkowych do nauki czytania, zawiera 139 szt. tablic, czy po ich wykorzystaniu powinienem w oparciu o nie stworzyć nowe wprowadzające kolejne słowa czy też powinienem przejść do etapu książeczek „To ja ci mamo poczytam”?? ,
    3. Czy wprowadzanie książeczek m.in. z serii „To ja ci mamo poczytam” i czytanie ich przez takie małe dziecko na głos będzie prowadziło do późniejszej fonetyzacji i spowolnienia czytanie? -czy może po prostu za bardzo wybiegam już w przyszłość  .

    To na pewno dopiero początek moich pytań, ale jestem dobrej myśli

    Pozdrawiam , Marcin

    • MT-K pisze:

      Dzień dobry Panie Marcinie,
      postaram się rozwiać pańskie wątpliwości. Nie widzę przeciwskazań, by bawić się z malcem w czytanie globalne i matematykę. Są to po prostu różne formy stymulacji intelektualnej, a im ich więcej i bardziej różnorodne, tym lepiej dla rozwoju dziecka. Należy jedynie przestrzegać dwóch ważnych zasad: nie łączyć ze sobą obu form zabaw (niechaj to będzie zabawa w czytanie, spacer, pokazywanie kropek czy kropki, drzemka, plansze) oraz dbać o to, by zabawy były krótkie i wesołe.

      Plansze z wyrazami można demonstrować na różne sposoby (znajdzie je Pan na stronie, albo w poradniku „Czytanie globalne po polsku”), niechaj się Karolkowi te zabawy kojarzą jak najlepiej. Pewno plansze z kropkami także można pokazywać tak, by malca nie znudzić, ale na tematy „matematyczne” nie chcę się wypowiadać.

      Ze 139 plansz prezentujących różne części mowy można układać mnóstwo różnorodnych zwrotów(2-, 3-, wielowyrazowych). Doświadczenie pokazuje, że po „przerobieniu” tego zestawu dziecko osiąga już kolejny etap w nauce czytania – dostrzega, że budulcem wyrazu jest litera, zaczyna nazywać litery i łączyć je ze sobą (dokonywać syntezy). Jest to moment, który nazywam ruszającą lawiną. Malec zaczyna czytać gdzie popadnie – napisy na produktach spożywczych, sklepach, w książeczkach z dużym drukiem itp. Toteż nie musi Pan robić dodatkowych plansz, ale wiele radości sprawia maluszkowi „odczytywanie” wyrazów, które nazywają to co mu bliskie – imiona rodzeństwa, rodziców, ulubionego zwierzaka, zabawki, czynności itp. Można zatem dodrukować plansze z wyrazami, które niosą przekaz nieznany autorce zestawu.

      Proszę zacząć z Karolkiem zabawę dwiema planszami (na początek) po tygodniu, dwóch dołożyć trzecią i raczej nie wykraczać poza tę liczbę, tylko podmieniać wyrazy opanowane na nowe.
      Po kilku dniach zabaw można już młodego człowieka w wieku synka zapytać: „Gdzie jest kot?”, „Gdzie jest miś?” – kładąc przed nim najpierw plansze obrazkami do góry, na następnej sesji już tylko napisem do góry. Zobaczy Pan jak Pana zaskoczy wskazując właściwy wyraz. Jeśli zechce podejrzeć obrazek – proszę mu na to pozwolić.

      Książeczki z serii „To ja ci mamo poczytam” można czytać dziecku niezależnie od zabaw z planszami. Dla Karolka odpowiedni będzie poziom „O” czyli wyrażenia dźwiękonaśladowcze.

      W czytaniu globalnym zjawisko fonetyzacji nie występuje. Nie zetknęłam się z tym ani w praktyce, ani w literaturze. Skoro dziecko jednym rzutem oka rozpoznaje przekaz zawarty w grafice wyrazu i nazywa go (odpoznaje, „czyta”) nie ma miejsca na fonetyzację. Może ona wystąpić później, gdy malec pozna litery i zacznie je składać. Zdaniem niektórych specjalistów fonetyzacja jest zjawiskiem naturalnym, są sytuacje (czytanie w warunkach utrudnionych, przy wielu zakłóceniach) kiedy jest ona korzystna, toteż nie należy się jej obawiać, ale nauczyć kontrolować.

      Panie Marcinie, uwielbiam rodziców, którzy zadają pytania. To świadczy jedynie o Ich zaangażowaniu. Proszę zatem pytać, żadnego nie pominę milczeniem. Pozdrawiam i ja.

      • Marcin pisze:

        Pani Mario bardzo dziękuję za tak wyczerpującą odpowiedz. Nabrałem dodatkowej energii do działania, bo mam pewność, że w razie pytań, które na pewno się jeszcze pojawia, jest ktoś, kto pomoże mi na nie odpowiedz i rozwiać moje wątpliwości. Tak, więc od nowego tygodnia z radością rozpoczynamy z Karolkiem przygodę z czytaniem globalnym :)
        Pozdrawiam serdecznie

        • MT-K pisze:

          Będę czekać na relacje z Waszych zabaw. Może kiedyś zechce Pan pokazać nam Karolka na fotce lub filmiku? Byłoby fajnie gdyby zasilił galerię naszych globalnych gwiazdek… :-)

  13. Pingback: Ciekawe pytania taty Karolka… | Czytanie globalne

  14. Bogna pisze:

    Witam,
    czy mogłaby Pani mi poradzić jak zabrac sie za czytanie globalne ze starszym dzieckiem?
    Mój syn ma obecnie prawie 11 lat, od 3 roku życia ma orzeczenie o niepełnosprawności, jest w IV klasie integracyjnej szkoły podstawowej, ma dodatkowego nauczyciela wspomagającego oraz rewalidację i zajęcia z logopedą.
    Niestety jest to niewystarczające, gdyż syn oprócz poważnej wady wymowy, ma duże problemy z pamięcią i koncentracją i do tej pory – NIE UMIE CZYTAĆ!
    Syn był badany w różnych poradniach, w orzeczeniu o niepełnosprawności stwierdzono autyzm i opóźnienie psychoruchowe. Po wielu latach diagnoz i terapii, lekarz neurolog stwierdził afazję być może głęboką dysleksję – prawdopodobnie jest to efekt porażenia mózgowego.
    Dziecko, pomimo, że zna alfabet – nie daje sobie rady ze składaniem liter w słowa. Z innych przedmiotów radzi sobie nawet nieźle, na półrocze miał oceny czwórki, piątki, nawet szóstki – jednak pomimo 5 lat nauki nadal nie jest w stanie opanować czytania.
    Nauczyciel wspomagający czyta mu na lekcjach materiał z książki, a na sprawdzianach polecenia z zadań i zapisuje za niego odpowiedzi, które syn podyktuje. Syn jeśli coś przepisuje z tablicy lub książki, to tylko odwzorowuje – nie rozumiejąc zupełnie treści tego co napisał.
    Jako dziecko Kuba długo nie mówił, miał problemy z chodzeniem, wywracał się, moczył. Na początku rozpoznano opóźnienie, psychoruchowe, osłabienie napięcia mięśniowego oraz elementy autyzmu. Minęło 7 lat od pierwszej diagnozy, chodziłam z nim na wszelkie możliwe dostępne z NFZ terapie, m.in. na wczesne wspomaganie rozwoju, do logopedy, psychologa, itp. Dodatkowo sama załatwiłam zajęcia hipoterapii, dogoterapii, zajęcia rehabilitacyjne. Dzięki tym staraniom zaczął mówić, biegać, poprawiła się siła mięśni.
    Od zerówki chodzi do klasy integracyjnej, na lekcjach ma nauczyciela wspomagającego.
    Sama jestem nauczycielem i z zamiłowania sportowcem, więc wiele ćwiczeń wykonywałam z synem sama, starałam się, żeby prowadził aktywny tryb życia – zapisałam go na zajęcia szkółki judo, chodziliśmy na basen, na wycieczki i biegaliśmy po plaży -) co znacznie poprawiało jego umiejętności i było formą rehabilitacji, której o 7 roku życia nie miał z NFZ.
    Ostatnio dowiedziałam sie o czytaniu globalnym, bardzo zależy mi na terapii, syn właśnie kończy IV klasę, a nadal zupełnie nie umie czytać, potrzebuje opieki kogoś dorosłego. W następnych klasach będzie coraz więcej materiału, poza tym bez czytania nie poradzi sobie w życiu. Skończyły się wszystkie terapie, a mnie nie stać, żeby zapewnić je synowi prywatnie, a bardzo mu są potrzebne, żeby mógł choć w minimalnym stopniu opanować czytanie i poradzić sobie w życiu, skończyć szkołę, wyjść do miasta, pojechać gdzieś autobusem czy kolejka i się nie zgubić i być niezależnym od innych osób. Teraz syn np. chodzi do miasta i sklepu z młodszym bratem, który świetnie czyta i to on jet przewodnikiem starszego brata, ale na dłuższą metę to nie jest wyjście. Bardzo prosze o poradę -)
    pozdrawiam

    • MT-K pisze:

      Pani Bogno,
      jestem pod wrażeniem ile uczyniła Pani dla Kuby. Szacunek! I proszę nie pisać z taką zgrozą, że Kuba nie potrafi czytać. Czytanie jest najbardziej skomplikowanym procesem dla ludzkiego mózgu. Nie każdy mózg ( a właściwie jego fragmenty) potrafią temu wyzwaniu sprostać.

      Proszę spróbować zabaw w czytanie globalne. Jest to metoda polecana dla dzieci z deficytem uwagi i koncentracji, bo sesje są króciutkie, a klimat powinien być radosny (to ważny warunek) i pełen entuzjazmu dla postępów dziecka. Czytanie globalne bardzo znacznie poprawia pamięć wzrokową. To w przypadku syna także ważne.

      Jak to robić? Wiek w tym wypadku nie ma znaczenia. Proszę zaopatrzyć się w plansze z wyrazami. Mogą być gotowe, może je Pani wydrukować sama. Wskazówki co do wielkości, koloru, kroju czcionki znajdzie Pani na stronie w zakładce „Czytanie globalne, jak się to robi?”. Cała reszta wskazówek jest taka sama jak przy zabawach z młodszymi dziećmi. Kilka krótkich sesji w ciągu dnia (proszę zacząć zabawy od demonstrowania tylko 2 – 3 tablic), kończenie, nawet gdy Kuba miałby ochotę na ciąg dalszy (by odczuwał leciutki niedosyt tych zabaw, by do nich tęsknił), entuzjazm, gdy na pytania: gdzie jest… pokaże właściwą planszę… itd. jak w opisach.

      Plansze proszę podmieniać, gdy Kuba opanuje już widniejące na nich wyrazy. Jeśli będzie Pani plansze robić sama, proszę wyjść od nazywania tego, co synowi bliskie, co zna i lubi.
      Po wprowadzeniu kilku – kilkunastu rzeczowników, proszę przejść do czasowników, przymiotników itd. by móc tworzyć dwu-, trzywyrazowe zwroty. Najlepiej zabawne i absurdalne, w stylu: słoń tańczy, Kuba ćwierka, mama fruwa itp.

      Same prezentacje trwają kilka sekund. Za to zabawy sprawdzające muszą być urozmaicone – wszystko znajdzie Pani na stronie. Rodzice nadsyłają na konkursy i w listach (zakładka: Forum aktywnych rodziców) propozycje wielu ciekawych zabaw.

      Pani Bogno, nie dam gwarancji, że Kuba nauczy się czytać nieznane teksty. Stawiam sprawę uczciwie. Nikt takiej gwarancji dać nie może. Ale warto spróbować. Są dzieci z dysfunkcjami, które poprzestają na przyswojeniu sobie zawartości kilkunastu czy kilkudziesięciu plansz i tyle wyrazów odczytują globalnie. Nie dają rady wyjść poza ten próg, bo synteza liter jest najtrudniejszym etapem czytania. Ale niczym Pani nie ryzykuje. W sumie sesje i zabawy zajmują ok. kwadransa, pół godziny dziennie. Ma być przy tym dużo śmiechu i radości. Może to będzie czas, który dorosły Kuba będzie z rozczuleniem wspominał?

      Z reguły w „okolicach” 100 – 120 planszy dzieci zaczynają składać litery. Może tak być, może to nie nastąpić. Ale zabawy poprawiają (jak pisałam) pamięć, koncentrację, spostrzegawczość, analizę wzrokową. To procesy, o które warto zawalczyć.

      Proszę zwrócić uwagę na wszystkie informacje (począwszy od hasła: WAŻNE!) z pierwszej strony.

      A ja poproszę o relacje z Waszych zabaw. Będą dla mnie cenną informacją. Życzę powodzenia. Mocno trzymam za Was kciuki!!! Bądźmy w kontakcie.

      Pozdrawiam serdecznie

  15. Bogna pisze:

    Bardzo dziękuję za odpowiedź, Zabiorę się za drukowanie plansz -)
    Mam nadzieję,że za jakiś czas będe miała jakieś weselsze wiadomości, chociaż z drugiej strony obawiam sie czy Kuba bedzie chciał ćwiczyć.
    To jest zupełnie inaczej niż z małym dzieckiem, dla którego to coś nowego i ciekawego. Kuba przez te wszystkie lata, sam widzi, ze nie daje rady z czytaniem. On każdą zabawę z literami czy słowami traktuje jako czytanie od jakiegoś czasy buntuje się, mówi – nie umiem czytać, nie będe, złości się, itp… i wychodzi z pokoju.
    Kupiłam nawet fajną grę MiIstrz Słowa i gram w nią z drugim 7 letnim synem (który juz od półtora roku świetnie czyta), ale Kuba omija nas dużym łukiem i nie dał sie namówic do zabawy -(
    Rozmawiałam niedawno z neurologopedą i psychologiem i usłyszałam taką opinię, że w takiej sytuacji to nie ja powinnam zająć się nauką czytania, ale specjalista-osoba obca.
    pozdrawiam serdecznie

    • MT-K pisze:

      Znam Mistrza Słowa. Ale… nie dziwię się, że Kuba przed nim zmyka. Trzeba z liter ułożyć sensowny wyraz, biorąc pod uwagę dodatkowe sztuczki (kostki zastępujące a to spółgłoskę, a to samogłoskę, a to obie formy, a to ogonki i kreski). Brrr… Dla kogoś, kto czytania nie zna i nie lubi – koszmar.

      Tak, Pani – jako osobie „swojej” dziecko prędzej odmówi współpracy i pójdzie sobie. Jeśli macie takie możliwości, lepiej by zajął się tym ktoś obcy. Chciałabym jednak by sesje były prowadzone aktualnie obo0wiązującą metodą a nie klasycznym Domanem (bardzo wiele się zmieniło w metodzie przez te 22 lata, przystosowałam ją do specyfiki polskiego języka, a poza tym przywiązuję dużą wagę do czynnika psychologicznego) -zabawa radosna, bez przymusu (tworzenie pozytywnych skojarzeń), sesje krótkie, niekoniecznie 2-3 dziennie (u Domana 9 dziennie), czasem żadnej, inna wielkość czcionki, inny system korzystania z plansz.
      Jeśli z Kubą miałby pracować ktoś z zewnątrz, nie sądzę, by chciało mu się przeszukiwać zawartość tej strony. Polecam zatem poradnik „Czytanie globalne po polsku”.

      Pozdrawiam

  16. Ania pisze:

    Dzień dobry,
    jestem mamą 3letniej dziewczynki. Córka ma opóźniony rozwój mowy, któremu nie towarzysza żadne dodatkowe trudności (wykluczone spektrum autyzmu, afazje, motoryka jest ok etc.). Mała mówi sporo słów, natomiast zniekształca je i nie łączy w zdania. Jest w trakcie terapii logopedycznej.
    Ostatnio u znajomych zainteresowała się książeczkami z serii „To ja ci mamo poczytam”. Pomyślałam, że jako uzupełnienie pracy logopedycznej, która dla córki jest dość nudna (mała jest bardzo bardzo aktywnym ruchowo dzieckiem) mogłabym z nią bawić się metodą Domana. I teraz moje pytanie – czy zacząć od poziomu 0 czy 1? Córka widząc zwierzęta wymienia ich nazwy, podobnie z pojazdami, etap dźwiękonaśladowczy ma za sobą. Będę wdzięczna za odpowiedź.

    Pozdrawiam

    • MT-K pisze:

      Dzień dobry Pani Aniu!

      Myślę, że książeczki z poziomu „O” są dla małej zbyt infantylne. W przypadku Pani córeczki zrezygnowałabym z serii na najbliższe 2 lata. Proponowałabym zabawy planszami (może je Pani przygotować sama wg wskazówek zawartych na stronie) jak najbardziej urozmaicone (na stronie jest mnóstwo przykładów pochodzących ode mnie i rodziców). Do tego dołożyłabym książeczkę „Jaś i Maja”. Wyrazy z plansz (kupowane, sprzedawane, przesuwane pod drzwiami, losowane spod koca itp.) wzbogacą słownictwo córeczki, zdecydowanie wpłyną na jej pamięć, chcąc nie chcąc poćwiczy też artykulację. Niechaj to będą 2-3 zabawy dziennie po kilka minut /zabaw może być mniej, lepiej by pozostawało uczucie niedosytu/, ale ze śmiechem, wygłupianiem się, radością. Ten psychologiczny czynnik jest BARDZO, BARDZO ważny. Zabawa może być jedna, albo wcale, proszę nie mieć poczucia winy, jeśli z jakiegoś powodu się nie odbędzie. Przerwa nie będzie miała wpływu na procesy, które zaczną się dokonywać w główce córeczki.

      Książeczka „Jaś i Maja” oprócz niezwykle dużej czcionki, ma bardzo specyficzną konstrukcję. Całą książeczka to zaledwie 18 prostych wyrazów powtarzanych wciąż i wciąż w różnych konfiguracjach. Wystarczy przeczytać książeczkę kilka razy wskazując dziecku czytany wyraz i maluch zaczyna odczytywać treść sam. Wyrazy są krótkie, łatwe do artykułowania i zapamiętania. Dzieciom z różnymi trudnościami książeczka ta bardzo dobrze robi na samoocenę, bo przekonuje je, iż czytanie nie jest trudne, a one potrafią czytać samodzielnie po krótkim treningu.

      Byłabym wdzięczna, gdyby zechciała Pani napisać na jaki rodzaj zabaw się Pani zdecydowała i jakie to przyniosło efekty. Będę czekać na wiadomość.

      Pozdrawiam serdecznie

      • Ania pisze:

        Dziękuje pięknie za błyskawiczną odpowiedź! Czyli książeczek w ogóle nie kupuję, nabywam plansze i książkę „Jaś i Maja” i zaczynamy zabawę.
        Codziennie pewnie nie damy rady, pracujemy, mała jest w przedszkolu. 2-3 razy w tygodniu ma terapię z logopedą.
        Bardzo jestem ciekawa efektów, po wszelkich perypetiach z diagnozą trudności córki będzie to miła i relaksująca odmiana. O efektach na pewno napiszę.
        Pozdrawiam.

  17. ola006 pisze:

    Witam mam pytanie , zakupiłam dla mojej córeczki 14 miesięcznej karty do nauki czytania, mała potrafi powiedzieć już klika słów ale czy dzięki tymi kartami może nauczyć się więcej mówić. Mówię do małej bardzo dużo nawet podczas zabawy czy nawet jak ją karmie piersią to rymuje wierszyki , śpiewam piosenki, na dobranoc czytam bajkę choć woli skakać po łóżku niż słuchać spokojnie siedząc , próbuje pokazywać jej książeczkami z obrazkami ale nie jest zbytnio zainteresowana nie wiem jak ją zachęcić do oglądania książeczek i pomimo częstego mówienia do małej to nie mówi za wiele, jest zdrowa .

    • MT-K pisze:

      Dzień dobry Pani Olu,

      zrobiła Pani bardzo dobry zakup, który będzie miał wpływ na rozwój mowy córeczki. Jeśli są to karty obrazkowo-wyrazowe zakup jest jeszcze lepszy. Wyrazy zawarte na planszach będą bogaciły słownictwo małej, nawet jeśli nie potrafi ich powtórzyć. Będą po prostu tworzyły ślady pamięciowe w jej mózgu.
      Proszę się nie martwić, że malutka niewiele jeszcze mówi. Narządy mowy rozwijają się we właściwym dla siebie tempie. Trzeba po prostu cierpliwie poczekać. Często bywa tak, że mało mówiące dziecko zaczyna mówić dużo z tygodnia na tydzień.

      Proszę na początek prezentować córeczce 2 karty. Jeśli to plansze z obrazkami to najpierw proszę pokazać jej stronę z obrazkiem i wyraźnie nazwać wyraz (sam wyraz, nie mówić: „Tu jest napisane…”). Potem proszę odwrócić kartę na drugą stronę, pokazać i nazwać wyraz już bez obrazka. Prezentację można powtórzyć 2-3 razy w ciągu dnia. Zajmie to Pani kilka sekund. Karty najlepiej pokazywać gdy mała siedzi w foteliku w aucie, przy jedzeniu, w kąpieli lub na nocniczku. Już po kilku dniach może Pani położyć przed córką dwie karty (tylko napisami do góry) i zapytać: „Gdzie jest kot?”, „Gdzie jest miś?” Zdziwi się Pani, że malutka będzie umiała wskazać prawidłową planszę. Jeśli będzie chciała podejrzeć obrazek – to nic. Proszę jej na to pozwolić. To ma być zabawa. Nauka tylko przy okazji. Jeśli mała czytelniczka wskaże właściwą planszę, proszę zrobić owację i mocno bić brawo!

      Niechaj Pani zwróci uwagę na zakładkę z filmikami, a wśród nich filmy z Zuzią. Zuzia nie mówiła do 2,5 roku, ale potrafiła bezbłędnie wskazywać plansze z właściwymi wyrazami, a potem nawet zwrotami.

      Bawcie się radośnie, na luzie, kiedy Wam się zechce, a efekty będą. Gwarantuję! Świetnie, że Pani dużo mówi do córeczki, recytuje jej wierszyki, śpiewa piosenki. To wszystko przyniesie efekty, tylko proszę o cierpliwość.

      I jeszcze jedno. Dzieci, które zaczynają chodzić są tak zafascynowane tą czynnością, że tracą zainteresowanie książeczkami. To okres przejściowy i trzeba go cierpliwie przeczekać. Życzę powodzenia.

  18. Ola006 pisze:

    Witam serdecznie Dziękuje za szybka odpowiedz i pomocne wskazowki , czekam na karty i nie mogę doczekać się bawienia się Pani metoda z malutka i efektow.

  19. Ola006 pisze:

    Czekam na komentarz w sprawie kart

  20. Ola006 pisze:

    Witam karty wkoncu dostałam są bardzo ładne Mam problem ponieważ
    Maż zagubił książkę jak ma wyglądać nauka bardzo proszę o pomoc
    Wiem ze mam pokazywać po 3 lub 5 kart z obrazkami
    Potem obrócić czytając dane słowo,dalej nie wiec jak postępować z kolejnymi kartami
    Kiedy mam je pokazać i czy odłożyć zestaw z 5 kartami czy po prostu dokładać a i mała chce bawić sie kartami czy można na to pozwolic

  21. ola006 pisze:

    Dzień Dobry mała 4 października skończy 15 miesięcy. Po trzech dniach zabawy z kartami potrafi wskazać gdzie jest dziecko , balon , piłka zabawki z książka ma trochę problem bo wymienione wyżej wyrazy zna z otoczenia dlatego może łatwiej jej było jej rozpoznać nie wiem jak będzie w przypadku innych bo tak jak wspomniałam z książka ma trochę problem. Do małej mówię , że idziemy pobawić się kartami i siada grzecznie na małym dywaniku i słucha , postaram nagrać się filmik.

    • MT-K pisze:

      Oooo… to mnie Pani zadziwiła. Mała zdolniacha. Zabawy z kartami świetnie rozwijają pamięć, proszę sobie zatem wyobrazić co będzie prezentować młoda dama, skoro już teraz daje dowody bardzo dobrej pamięci.
      Co do sposobu prezentacji plansz to proszę zejść nieco niżej i zerknąć na odpowiedź, którą napisałam p. Alicji (z 16 i 19 września). Pani córeczka jest nieco starsza więc można zastosować u niej wariant z wybieraniem spośród 2-3 kart (gdzie jest nos? gdzie jest kot?).
      Nawet jeśli córeczka siada grzecznie na dywaniku, sugerowałabym, by zabawy kartami łączyć z ruchem (wiele przykładów takich zabaw znajdzie Pani na stronie w tekście Czytanie globalne – jak ustrzec się nudy.
      Jeśli chodzi o zapamiętywanie zawartości plansz to ZAWSZE szybciej zapada w pamięć to co zawiera podtekst emocjonalny. Słusznie Pani zauważyła, że malutka szybciej „załapuje” wyrazy nazywające to, co występuje w otoczeniu. Dla malutkiego dziecka wyraz „skakanka” może być absolutną abstrakcją, przecież ono najprawdopodobniej nigdy się z takim słowem nie zetknęło. Dlatego maluszkom należy pokazywać plansze z rzeczownikami obrazującymi rzeczy znane. Inne części mowy należy zostawić na później.
      Za filmik będę wdzięczna. Każda nowa gwiazdka czytania globalnego jest mile widziana na stronie.

      P.S. Wskazówki wskazówkami, ale proszę także liczyć się ze swoją intuicją. Jeśli półtorarocznej córeczce pokaże Pani planszę z wyrazem „skacze”, skacząc przy tym i za jakiś czas na widok tej planszy malutka też podskoczy, to znaczy, że pojęła czasownik i można spróbować wprowadzić następny. Nie ma sztywnych reguł w tych zabawach – ani co do ilości sesji w ciągu dnia, ani co do ilości wyrazów. Najważniejszą zasadą jest dobrze się bawić i nie dopuścić do znudzenia się dziecka.

  22. BEATA pisze:

    Witam.
    Mam pytanie o usprawnianie czytania metodą czytania globalnego u dziecka niepełnosprawnego intelektuanie. Problem jest taki, że chłopiec ma 14 lat, dopiero od września trafił do szkoły specjalnej. Wcześniej w szkole masowej nauczył się rozpoznawać litery i na tym koniec. Nie ma u niego syntezy i prawdopodobnie jej nie będzie , ponieważ każdą literę nazywa osobno (k to ky, m to my, itd). Zastanawiam się czy metoda globalna w takim wieku ma sens , jaką wielkość liter zastosować , czy jednocześnie wprowadzać rozpoznawanie sylab , czy to się na tym etapie wyklucza ? Dziękuję z góry za odpowiedz.

    • MT-K pisze:

      Pani Beato,

      bardzo trudno dać uczciwą, jednoznaczną odpowiedź. Wszystko zależy od stopnia niepełnosprawności chłopca. Powiem tak – bawić się w czytanie globalne zawsze warto, bo to świetna zabawa (przy sprawdzaniu stopnia zapamiętania wyrazów – można je kupować, sprzedawać, odkrywać, wyciągać spod koca itp. – przykłady zabaw są na stronie). Z pewnością mogą te zabawy poprawić pamięć, uwagę, analizę wzrokową chłopca, a także nastawić go przychylnie do słowa pisanego. Czy wyjdzie poza czytanie globalne? Nie wiem. Czy pokona to co w czytaniu jest najtrudniejsze, czyli umiejętność syntezy? Nie mam pojęcia. Spróbowałabym, choćby po to, by poprawić funkcje, o których wspomniałam.

      Proszę zacząć od wyrazów nazywających to, co chłopcu bliskie. Demonstrować nie więcej niż 2-3 jednocześnie. Najlepiej zacząć od rzeczowników z ilustracją i napisem z jednej strony i samym napisem z drugiej. Wyrazy proszę pisać czcionką bez ozdobników, wielkość 130-140 punktów (na poziomo ułożonej w drukarce karcie A-4 zmieszczą się dwa, jeden nad drugim). Napisy proszę robić małymi drukowanymi literami, wielkie stosować tylko w nazwach własnych.

      Sylaby proszę sobie odpuścić. Jeśli chłopiec będzie robił postępy w czytaniu globalnym i pojawi się nadzieja, że rozwinie się u niego umiejętność syntezy, podpowiem Pani jakie sylaby zastosować, by spróbować czy dziecko potrafi je łączyć. Pozostańmy w kontakcie.

      Pozdrawiam Panią serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>