O autorce

Kawalątek życiorysu

Maria Trojanowicz-Kasprzak urodziła się w pobliżu Szczecina…hmmm… sporo lat temu. Z zawodu polonistka, pierwsze lata swojej zawodowej kariery realizuje w szkołach. Traf chce, że w którymś życiowym momencie trafia do przedszkola. To miało być zaledwie na kilka tygodni.  Praca z małymi dziećmi okazuje  się być tak fascynująca, że autorka postanawia zrobić specjalizację z pedagogiki przedszkolnej i pozostaje przedszkolakom wierna aż do emerytury.

Pytana, co też tak frapującego jest w kontaktach z małymi dziećmi odpowiada, iż praca z nimi daje natychmiastowe efekty. Jeśli maluch obdarzy nauczyciela zaufaniem – utożsamia się z nim i naśladuje jego gesty, mimikę, sposób mówienia. No i ten potencjał małych dzieci. Można z nimi zrobić tak wiele…To ogromnie satysfakcjonujące.
Niepokorna i poszukująca wciąż i wciąż szuka nowych metod aktywizowania i stymulowania dziecięcego rozwoju. Ogromnie ciepło wspomina relacje z rodzicami, którzy wiernie pomagali, sekundowali, reagowali na każdą prośbę o pomoc. A pomagać trzeba było we wszystkim – w drukowaniu plansz, przyszywaniu misiowych uszu, pisaniu listów do trolli (każde dziecko miało swego i prowadziło z nim ożywioną korespondencję),  czy temperowaniu setek kredek i ołówków…
O swoich poszukiwaniach, badaniach, eksperymentach pisze i drukuje w „Życiu Szkoły” i „Wychowaniu w Przedszkolu”.

W którymś momencie staje na czele strajku okupacyjnego w obronie przedszkola, które ma zostać zlikwidowane. Wraz z koleżankami i grupą zaangażowanych rodziców śpi na materacach w sali gimnastycznej, za dnia prowadzi zajęcia z dziećmi, negocjuje z władzami miasta i kolei (to było wówczas przedszkole zakładowe), rozmawia z  dziennikarzami, jedzie do Warszawy na trudną dysputę w ministerstwie. Przedszkole zostaje uratowane. Za swą pracę zostaje uhonorowana Złotym Krzyżem Zasługi. Bardziej jednak ceni sobie tytuł Nauczyciela Roku, który otrzymała 1996 roku…

„Za szczególnie wyróżniającą umiejętność nawiązywania kontaktów interpersonalnych nauczyciel-dziecko, za tworzenie właściwego klimatu i atmosfery w grupie dzieci, za wdrażanie innowacyjnych metod i programów oraz nowoczesnych technik czytania”.

Trzydzieści lat pracy minęło jak jedna chwila. Na emeryturze dalej pracuje z dziećmi bawiąc się z nimi w czytanie globalne i nie tylko. Zaczyna pisać. Powstają książeczki „Jestem starszą siostrą” i „Jestem starszym bratem” przygotowujące starsze rodzeństwo na przyjęcie nowego członka rodziny (Wydawnictwo ZNP), wydaje „Paski liniaturowe” do ćwiczeń w pisaniu. Na koniec rodzi się seria 43 książeczek do nauki czytania metodą Domanów „To ja ci mamo poczytam” (Wydawnictwo Pentliczek).

23 maja 2014 roku Maria Trojanowicz-Kasprzak otrzymała tytuł „Szczecinianki Roku” za propagowanie czytania globalnego.

Biografia nie byłaby pełna, gdyby nie uzupełniały jej informacje natury osobistej. Jestem żoną jednego męża, mamą dwojga dzieci i babcią pięciorga wnucząt. Z zapamiętaniem połykam książki i rozgrywam turnieje scrabble. Lubię kameralne spotkania towarzyskie. Nie lubię ważniaków. Uwielbiam swoje syjamskie kotki: Mrzankę, Mantrę i Melisę.  Koty to zupełnie szczególny rozdział w moim życiu…

13 odpowiedzi na „O autorce

  1. Magdalena Dźwigał pisze:

    Witam serdecznie,
    jestem mamą 2-letniego Mikołaja, który z powodzeniem bawi się w czytanie globalne. Zgodnie z wytycznymi podanymi przez autorkę stworzyliśmy tekturowe tablice z prostymi ulubionymi i znanymi przez Mikołaja wyrazami, np. mama, tata, Maja (przyjaciółka ze żłobka), nos, buzia itd. i zaczęliśmy czytanie. Mikołaj połknął bakcyla bardzo szybko. Sam domaga się zabawy, co prawda trwa ona bardzo krótko, dzieciom w tym wieku trudno jeszcze skupić uwagę, ale rezultaty są naprawdę imponujące. Widzę to m.in. po minach naszych gości, którzy zaciekawieni obecnością plansz proszą o małe prezentacje. ,,Czytanie globalne” naprawdę nie wymaga wielkich inwestycji czasu ani środków, z naszymi dziećmi i tak się bawimy, więc co nam szkodzi …. (nie zaszkodzi a pomoże!)

    • MT-K pisze:

      Pani Magdo, cieszę się ogromnie. Bawcie się dalej i niechaj ta zabawa przysparza Wam mnóstwa radości i satysfakcji. To, co najlepsze w globalnym czytaniu jeszcze przed Wami! Daję słowo! No, to czekamy no kolejny filmik. Tym razem z Mikołajem.
      Pozdrawiam małego czytelnika, rodziców także…

      • Lidia Kuszyk pisze:

        Dzień dobry Pani Mario,
        w imieniu własnym i Międzynarodowych Targów Szczecińskich bardzo proszę o kontakt. Chciałabym zaproponować Pani współpracę przy tworzeniu programu Targów dla Rodziców i Dzieci MAMY DZIECKO, które odbędą się 18-19.10.2014r. w centrum targowym MTS. Czekając na kontakt,
        pozdrawiam serdecznie,
        Lidia Kuszyk

        • MT-K pisze:

          Pani Lidio, okrutnie ciężko skontaktować się z Panią. Adres e-mailowy z Pani wpisu jest nieaktualny, odpisałam na drugi, znaleziony na stronie targów. Bez efektu. Proszę zatem napisać do mnie na adres makak@v.pl

  2. Monika pisze:

    Witam,
    3 tygodnie temu rozpoczelam nauke czytania globalnego z moja 3.5 letnia coreczka. nie musze chyba pisac,ze uwielbia ona zabawy z wyrazami.
    Mam jednak pytanie. mieszkamy w Wielkiej Brytanii, nauke rozpoczelismy od angielskich slowek gdyz mialam juz w domu tak zwane flash carts z wyrazami i obrazkami po drugiej stronie. chialabym jednak uczyc ja czytac w obu jezykach. niestety, nie bardzo wiem jak polaczyc nauke czytania z jezyku angielskim z nauka czytania w jezyku polskim.
    bede wdzieczna za wszelkie wskazowki.
    dziekuje i pozdrawiam

    • MT-K pisze:

      Dzień dobry, Pani Moniko,

      poruszyła Pani bardzo istotny problem. Rodacy rozpierzchli nam się po różnych krajach i kontynentach. Ich dzieci – siłą rzeczy – będą dwujęzyczne. Pytanie czy uczyć obu języków równocześnie, czy też preferować jeden jest bardzo istotne. Nie mam zdecydowanego zdania na ten temat. Nie chciałabym wprowadzić Pani w błąd. Porozumiemy się z Instytutem Domana i zapytamy naukowców co o tym myślą. Odpowiedź zamieszczę na stronie.
      Logika nakazuje dać pierwszeństwo językowi polskiemu. Dziecko w wieku przedszkolnym, zwłaszcza mające kontakty z grupą rówieśniczą w przedszkolu, nauczy się angielskiego błyskawicznie. Obcując z angielskim stale – przyswoi go sobie bez trudu. Natomiast język ojczysty stawał się będzie powoli drugim językiem córeczki. Należy mu poświęcić więcej uwagi. Tak to wynika z moich obserwacji. Moje wnuczęta od urodzenia mieszkają w USA i choć mówią i czytają po polsku, myślą po amerykańsku, między sobą także używają angielskiego, tym bardziej, że anglojęzyczny jest ich ojciec. Nie wiem jak sytuacja wygląda u Państwa i czy oboje rodzice mówią w domu jedynie po polsku. Ale, być może, można się bawić w czytanie globalne w dwóch językach równocześnie? Poczekajmy zatem na odpowiedź z Filadelfii.

      Pozdrawiam serdecznie
      Maria Trojanowicz-Kasprzak

    • MT-K pisze:

      Witam raz jeszcze Pani Moniko,

      zdanie ludzi z Instytutu Domanów jest takie by zaczynać zabawę w globalne czytanie od języka ojczystego. Dopiero gdy dziecko dobrze opanuje zasadę zabawy, gdy osiągnie wyższy stopień wtajemniczenia (sądzę, iż chodzi o to, że potrafi np. odczytywać dwuwyrazowe zwroty), można wkroczyć z drugim językiem, ale musi być wtedy między zabawami przedział czasowy. Jeden język aplikować rano, drugi wieczorem. Nigdy jednocześnie – czyli nie demonstrować planszy z kotkiem i dwoma napisami. Jeśli rodzice są różnej narodowości, obowiązuje zasada, że każdy z nich demonstruje dziecku plansze z wyrazami w swoim języku.

      Pozdrawiam Panią serdecznie i proszę się odezwać i napisać jak Wam idzie
      Maria Trojanowicz-Kasprzak

      • Monika pisze:

        Witam Serdecznie
        bardzo dziekuje za obie odpowiedzi.
        oboje z mezem jestesmy Polakami. w domu oczywiscie dominujacy jest jezyk polski, bajki czytamy glownie po polsku, wlasnie ze wzgledu na fakt, ze jezyk angielski bedzie dla niej dominujacy, aby lapala jak najwiecej poslkich slowek. ona sama czasem mowi,ze latwiej jest jest mowic po angielsku.
        w tym tygodniu bedziemy jeszcze uczyc sie slowek angielskich.od przyszlego tygodnia zaczniemy nauke czytania po polsku, lecimy na krotki urlop do Polski a tam czekaja na nas zakupione karty do nauki czytania, lacznie z ksiazeczkami.
        oczywiscie odezwe sie i napisze o efektach nauki czytania w obu jezykach.
        jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam
        Monika

  3. JOanna pisze:

    Witam serdecznie!

    Zakupiłam zestaw do globalnego czytania a także pokusiłam się o „Słowne malowanki”.
    Ku mojemu zdziwieniu, okazało się, że jest to malowanka przeznaczona dla dzieci praworęcznych: „Obrazek został tak rozmieszczony, by utrwalić u malucha nawyk praworęczności”. Dodam, że córka ma 2lata i 7 miesięcy i od dawna wykazuje cechy leworęczności. Czy zatem ta książeczka- malowanka jest dla niej dobra?

    Z poważaniem

    Joanna

    • MT-K pisze:

      Malowanka najprawdopodobniej dedykowana jest dzieciom praworęcznym. Proponuję skontaktować się w tej sprawie z wydawnictwem.
      Pozdrawiam

  4. Ilona pisze:

    Szanowna Pani, jesteśmy (jako prywatna szkoła) zainteresowani zakupem Pani książeczek „To ja ci mamo poczytam” – poziom 2. Nie wiemy jednak, kiedy ukażą się one w sprzedaży.Wydawnictwo nie umie nam podać konkretnego terminu. Mamy również pytanie, czy w następnej serii książeczek pojawią się kolejne dwuznaki i zmiękczenia i czy pojawi się littera „g” której w I części nie odnalazłyśmy. Prosimy, jeśli to jest możliwe, o pilną odpowiedź, gdyż w najbliższym czasie chcielibyśmy rozpocząć pracę z serią Pani książeczek, ale nasza decyzja jest uzależniona od zawartości drugiej serii.
    Pozdrawiam serdecznie
    Ilona

  5. Ilona Cz pisze:

    Pani Mario,
    Temat dwujezycznosci ponownie.
    Chcialabym zaczac nauke globalnego czytania z moim trzylatkiem. Czytam, ze nie powinno uczyc sie dziecka czytac w onu jezykach na raz. Jak to jest przy przedszkolu,gdzie syn poznaje juz czytanie powoli. Przedszkole montessorianskie.
    Szczerze mowiac do tej pory bylam pewna,ze powinnam zaczac od angielskiego, bo jest i bedzie mu bardziej potrzebny. Uwazalam, z czytaniem po polsku poczekamy az bedzie potrafil po angielsku ale teraz zachwiala Pani moja pewnoscia.
    Nie mamy duzej rodziny w Polsce, oboje jestesmy Polakami, nie planujemy powrotu do kraju.
    Syn polskich ksiazek nie lubi za bardzo,ale chyba dlatego, ze te ktore mamy zostaly wybrane przez babcie i nie sa tak ciekawe jak te angielskie, kupowane przez nas na miejscu.
    Ja sama jestem po filologii polskiej i zaczynam uczyc w polskiej szkole sobotniej. Widze tam, ze dzieci miedzy soba rozmawiaja po angielsku. Zdziwilo mnie to i faktycznie przekonalo, ze samo przedszkole da mojemu dziecku mozliwosc pelnej nauki angielskiego.
    Ale skoro teraz ucza go czytac w przedszkolu to ja moge w domu uczyc drugiego jezyka? Czy jednak powinnam zaczekac?

    • MT-K pisze:

      Pani Ilono, jest szansa na to, by synek nauczył się polskiego. Tą szansą jest Wasz polski – ojca i matki. Jeśli w domu będziecie mówić wyłącznie po polsku – istnieje szansa, że język ten (choć jako drugi) będzie przez dziecko znany zadowalająco. O angielski proszę się nie martwić. Synek opanuje go nie wiadomo kiedy.

      Może Pani zacząć ze swoim trzylatkiem zabawy w czytanie globalne po polsku. Piękne karty z obrazkami z pewnością zainteresują chłopca i poszerzą jego słownictwo. Jeśli zabawy będą krótkie i radosne, synek z pewnością je polubi. Proszę napisać jak Wam idzie. Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *