Kawalątek życiorysu

IMG_9959aa1Maria Trojanowicz-Kasprzak  urodziła się w pobliżu Szczecina…hmm… sporo lat temu. Z zawodu polonistka, pierwsze lata swojej zawodowej kariery realizuje w szkołach. Traf chce, że w którymś życiowym momencie trafia do przedszkola. To miało być zaledwie na kilka tygodni.  Praca z małymi dziećmi okazuje  się być tak fascynująca, że autorka postanawia zrobić specjalizację z pedagogiki przedszkolnej i pozostaje przedszkolakom wierna aż do emerytury.

Pytana, co też tak frapującego jest w kontaktach z małymi dziećmi odpowiada, iż praca z nimi daje natychmiastowe efekty. Jeśli maluch obdarzy nauczyciela zaufaniem – utożsamia się z nim i naśladuje jego gesty, mimikę, sposób mówienia. No i ten potencjał małych dzieci. Można z nimi zrobić tak wiele…To ogromnie satysfakcjonujące.
Niepokorna i poszukująca wciąż i wciąż szuka nowych metod aktywizowania i stymulowania dziecięcego rozwoju. Ogromnie ciepło wspomina relacje z rodzicami, którzy wiernie pomagali, sekundowali, reagowali na każdą prośbę o pomoc. A pomagać trzeba było we wszystkim – w drukowaniu plansz, przyszywaniu misiowych uszu, pisaniu listów do trolli (każde dziecko miało swego i prowadziło z nim ożywioną korespondencję),  czy temperowaniu setek kredek i ołówków…
O swoich poszukiwaniach, badaniach, eksperymentach pisze i drukuje w „Życiu Szkoły” i „Wychowaniu w Przedszkolu”.

W którymś momencie staje na czele strajku okupacyjnego w obronie przedszkola, które ma zostać zlikwidowane. Wraz z koleżankami i grupą zaangażowanych rodziców śpi na materacach w sali gimnastycznej, za dnia prowadzi zajęcia z dziećmi, negocjuje z władzami miasta i kolei (to było wówczas przedszkole zakładowe), rozmawia z  dziennikarzami, jedzie do Warszawy na trudną dysputę w ministerstwie. Przedszkole zostaje uratowane. Za swą pracę zostaje uhonorowana Złotym Krzyżem Zasługi. Bardziej jednak ceni sobie tytuł Nauczyciela Roku, który otrzymała  w 1996 roku…

„Za szczególnie wyróżniającą umiejętność nawiązywania kontaktów interpersonalnych nauczyciel-dziecko, za tworzenie właściwego klimatu i atmosfery w grupie dzieci, za wdrażanie innowacyjnych metod i programów oraz nowoczesnych technik czytania”.

Trzydzieści lat pracy minęło jak jedna chwila. Na emeryturze dalej pracuje z dziećmi bawiąc się z nimi w czytanie globalne i nie tylko. Zaczyna pisać. Powstają książeczki „Jestem starszą siostrą” i „Jestem starszym bratem” przygotowujące starsze rodzeństwo na przyjęcie nowego członka rodziny (Wydawnictwo ZNP), wydaje „Paski liniaturowe” do ćwiczeń w pisaniu. Na koniec rodzi się seria 43 książeczek do nauki czytania metodą Domanów „To ja ci mamo poczytam” (Wydawnictwo Pentliczek) oraz „Pierwsze pisanie” – zeszyt ze specjalną liniaturą dla dzieci rozpoczynających naukę pisania i niedowidzących. Wkrótce ukażą się kolejne książeczki do nauki czytania metodą globalną.

23 maja 2014 roku Maria Trojanowicz-Kasprzak otrzymała tytuł „Szczecinianki Roku” za propagowanie czytania globalnego. W tym samym roku została także ekspertem Polskiej Sieci Kobiet Nauki.

Biografia nie byłaby pełna, gdyby nie uzupełniały jej informacje natury osobistej. Jestem żoną jednego męża, mamą dwojga dzieci i babcią pięciorga wnucząt. Z zapamiętaniem połykam książki i rozgrywam turnieje scrabble. Lubię kameralne spotkania towarzyskie. Nie lubię ważniaków. Uwielbiam swoje syjamskie kotki: Mrzankę, Mantrę i Melisę.  Koty to zupełnie szczególny rozdział w moim życiu…

15 odpowiedzi na „Kawalątek życiorysu

  1. Witam,
    Chciałbym Panią ( jako twórcę tego bloga ) oraz Pani gości zaprosić na portal blogbook.pl, który jest pierwszym w sieci serwisem zbierającym w jednym miejscu blogi i posty.

    Mam nadzieję, że i Pani blog dołączy do tego grona, a Pani pozwoli zwiększyć rozpoznawalność oraz oglądalność Pani wpisów.

    Serdecznie zapraszam i wierzę, że już niedługo przeczytam Pani posty na blogbook.pl.

    Co zyskuje Pani na dodaniu swojego bloga ?
    1) blog i posty mają więcej linków bezpośrednich, a więc pozycjonowanie google,
    2) wszystkie posty i blogi są otwierane bezpośrednio na stronie domowej, a więc statystyki,
    3) dostęp do szerszego grona czytelników zainteresowanych Pani kategorią bloga, a czytających akurat inny blog

    Pozdrawiam i pozostaję do dyspozycji w przypadku pytań lub wątpliwości

    Michał Ludczyński ( twórca portalu )

    http://www.blogbook.pl

    PS.
    Nie musi Pani dodawać postów na blogbook.pl.
    Dzieje się to automatycznie po dodaniu Pani bloga na stronę.
    PS2.
    Projekt jest całkowicie prywatny i darmowy

  2. Tws pisze:

    Pani Mario zgubiłam pani telefon, a sprawa dotyczy syjamów

  3. maria pisze:

    już za same koty panią lubi czego nie powiem mimo wszystko/koty/o Jarku.Mam nadzieję,że uczula pani dzieci na niekrzywdzenie zwierząt bo dzieciaki niestety potrafią być okrutne,dręczące ,krzywdzące.Im wcześniej się im to uświadomi,że zwierzak to nie przedmiot a „mniejszy brat”tym lepiej.Życzę powodzenia i ostatniej nagrody:)

    • MT-K pisze:

      Wszystko co piszę o zwierzętach ma trafić do dzieci poprzez rodziców. To oni muszą uczyć swoje dzieci właściwego stosunku do zwierząt. Moi wychowankowie dopiero uczą się czytać i nie trafię do nich słowem pisanym. Do ich rodziców już tak… Dzieci w otoczeniu (przyjaciół, sąsiadów, znajomych) naturalnie uczulam na potrzeby naszych „braci mniejszych”. Pozdrawiam Panią serdecznie…

  4. Dorota pisze:

    Dzień dobry Pani Mario!
    Dotarłam na Pani bloga dzięki Adze, którą wczoraj spotkałam po… 13 latach jak ustaliłyśmy. Jestem pod wielkim wrażeniem ogromu Pani pracy, której efekty znalazłam na tej stronie.Pozdrawiam bardzo serdecznie i gratuluję tylu wspaniałych sukcesów. Kto mi wpadnie do głowy, temu będę polecać Pani stronę.
    P.S. Pani wychowanek, który też został zapoznany z tą metodą czytania jest już
    w I klasie ZEE (dawniej TME).

    • MT-K pisze:

      Okrutnie mnie Pani zaintrygowała Pani Doroto, a że moje problemy z pamięcią stają się legendarne – proszę mi przybliżyć siebie, jeszcze goręcej proszę o przybliżenie wychowanka. Czy z metodą zapoznał się na moich zajęciach domowych czy w przedszkolu? Jak to na niego wpłynęło? Czy lubi czytać? Proszę, Pani Doroto, niechaj mi Pani nie znika z horyzontu…

      Serdecznie pozdrawiam, a Aga dostanie buziaka w poniedziałek – do przekazania 🙂

  5. Dorota pisze:

    Pani Marylko!
    Wolałabym przybliżyć siebie i „wychowanka” poza publiczną przestrzenią. Proszę, jeśli to możliwe, o kontakt na mój adres e-mailowy wskazany w komentarzu.

  6. Loki pisze:

    Witam
    Mam kilka pytań i dużo niejasności. Nie chciałbym jednak publicznie się rozpisywać o rodzinie rodzie. Czy mogę prosić o kontakt mailowy. Opiszę co mnie trapi i co robimy.

  7. Beata pisze:

    Dzień dobry Pani Magdo. Zaglądam na Pani bloga, ponieważ interesuję się czytaniem globalnym, wykorzystywałam juz tę metodę w pracy z uczniem, który wykazywał trudności w nauce. Jednak był tu uczeń w normie intelektualnej, znał litery, nie dokonywał analizy i syntezy głoskowej i odwróciłam cały proces, najpierw prezentując mu wyrazy globalnie.
    Jednak mam pytanie, pracuję obecnie z chłopcem 9 letnim, z niepełnosptawnością intelektualna w stopniu umiarkowanym. Próbowałam sylabek, wyrazów dźwiękonaśladowczych i niestety nie sprawdzało się, najlepiej sie sprawdza, małymi krokami, metoda globalna. Nie wiem jednak, czy nie popełniam błędu, ponieważ nie mam pewności czy dziecko dojrzeje do liter, do poznawania ich i tym samym przejdzie do głoskowania. Ale czytanie globalne się sprawdza ponieważ ładnie zapamietuje wyrazy, które czasem wspomagam obrazkami.
    Proszę o pomoc, czy wprowadzać też literki, czy ćwiczyć z dzieckiem głoskowanie, czy tylko na razie zostawić zabawę w czytanie globalne. Jestem pedagogiem specjalnym, prosze o poradę, ponieważ nie wiem, czy w dobrym kierunku idę . Dziękuję i pozdrawiam.

    • MT-K pisze:

      Dzień dobry Pani Beato,

      idzie Pani w dobrym kierunku i pracuje Pani prawidłowo. Dobrze byłoby aby (póki poruszacie się w sferze rzeczowników) prezentować chłopcu plansze obrazkowo-wyrazowe. Demonstrując wyraz pokazywać najpierw stronę z obrazkiem, potem ten sam wyraz odczytać raz jeszcze ze strony bez obrazka. Innych części mowy nie da się ilustrować tak jednoznacznie jak rzeczowników.

      Proszę pozostać jeszcze przy czytaniu globalnym i przechodzić zwyczajowe etapy: rzeczowniki (bliskie, znane i lubiane), potem kilka czasowników i przymiotników, zwroty dwuwyrazowe (absurdalne i śmieszne), potem nieco bardziej rozbudowane zwroty, książeczka indywidualna, do której stronice przybywać będą stopniowo. Jeśli uda Wam się przebrnąć przez te wszystkie etapy, może Pani spróbować wprowadzić pojedyncze litery i uczyć chłopca syntezy, zaczynając od sylab zamkniętych (ul, as, on, osa, oko – tak by móc dowolnie przeciągać pierwszą głoskę: uuuuuu-l, oooooo-n, oooo-s-a itp).

      Niestety, nie ma gwarancji, że dziecko wyjdzie na pewno poza etap czytania globalnego. Zależy to od stopnia upośledzenia, ale też wiele od klimatu Waszych zabaw. Jeśli będą radosne, krótkie, wyczekiwane – może to dziewko bardzo silnie motywować do wykorzystania potencjału, którym dysponuje. Bardzo serdecznie życzę powodzenia. Może Pani napisze za jakiś czas, albo przyśle filmik z pracy z chłopcem?

      Pozdrawiam serdecznie…

      • Beata pisze:

        Oczywiście, że opiszę terapię tego chłopca, cały proces udokumentuje i podzielę się, bardzo dziękuję za odpowiedź, bardzo mi się przydadzą te wskazówki. Dziękuję i pozdrawiam.

  8. Edyta Dabrowska pisze:

    Dzień dobry,
    Chciałabym uzyskać do Pani kontakt mailowy w sprawie warsztatów. Sprawa pilna.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *