O empatii i bolącej prawdzie…

– Nie będę się więcej z tobą bawić. Śmierdzisz – oznajmiła zdecydowanie  czteroletnia Sabinka Kasi, swojej koleżance z przedszkolnej grupy.

Kasia wybuchnęła płaczem i nie wiadomo, co bardziej nią wstrząsnęło. Fakt, że brzydko pachnie czy to, że Sabinka pogardziła jej towarzystwem. Z Sabinką bowiem chcą się bawić wszyscy. Jest urodzoną przywódczynią. Ma śliczne ubrania i zabawki, sama jest śliczna, no i wszyscy wokół ją chwalą – że w mig uczy się wierszyków, że taka swobodna w obejściu, zawsze wie, co powiedzieć. Jest pewna siebie i… w ogóle fajnie mieć taką koleżankę.

Nauczycielkę zbulwersowało stwierdzenie Sabinki. Po południu przeprowadziła rozmowę z mamą dziewczynki i dała wyraz swemu oburzeniu. Mama przejęła się ogromnie. Domownicy mieli podzielone zdania. Tata oznajmił, że Sabinka pewno powiedziała prawdę. A przecież stale słyszy, że nie należy kłamać. Babcia była oburzona na nauczycielkę, która powinna – jej zdaniem – zignorować zupełnie nieważny epizod.

A mama? Mama próbowała dociec, skąd wzięła się taka postawa córeczki. Sabinka zawsze była ogromnie wyczulona na zapachy. Szerokim łukiem omijała osiedlowy warzywniak by nie wąchać zapachu kiszonej kapusty. Nie cierpi keczupu i potrafi wyczuć kto z domowników jadł to paskudztwo. Musiało zatem coś być na rzeczy. Może Kasia zjadła coś co nie pasowało Sabince, może przydarzyła jej się mokra przygoda, a może ma nieleczony ząbek i przykry zapach z buzi. Zapytana o tę scenę Sabinka nie umiała niczego powiedzieć bo w momencie pojawienia się mamy nie pamiętała już o zajściu.