W niedzielę recenzją się dzielę… (4)

http://www.aksjomat.com/

Leżą przede mną 64 strony (formatu A-4) otulone usztywnionymi, lakierowanymi okładkami i wypełnione mnóstwem ciekawych, zabawnych, pomysłowych ćwiczeń.

Książka nosi tytuł „Czytam sylabami” i jest jedną z serii o tym samym tytule. Wydało ją Wydawnictwo Aksjomat.

Jestem wielką zwolenniczką czytania sylabami, wszak jest ono kolejnym etapem czytania globalnego. Prawdą jest, co napisano na okładce, iż czytanie sylabowe eliminuje głoskowanie i ma pozytywny wpływ na technikę czytania. Toteż książeczce tej (właściwie to całkiem spora książka) przyjrzałam się szczególnie wnikliwie.

Za co mogę pochwalić tę pozycję?

Jak zwykle za świetną grafikę i porządny papier, na którym można wyżyć się różnymi technikami plastycznymi. Dziury nie będzie!

Zachwyciła mnie wielka ilość różnorodnych ćwiczeń mających na celu nakłonienie małego czytelnika do czytania sylabami.  I tak znajdziemy tu wiele zadań doskonalących spostrzegawczość i analizę wzrokową typu: odszukaj podobieństwa i różnice, wyszukaj postacie ukryte w mozaikowym tle, policz zwierzęta, których kontury nałożyły się na siebie  (policzyć wcale nie jest łatwo), odszukaj w gęstym lesie 7 dinozaurów – przy tym zadaniu poległam, ale dzieciaki są bardziej spostrzegawcze i bez problemu odszukają wszystkie gady.

Takie ćwiczenia bardzo, bardzo pomagają w nauce czytania, wszak żeby wyraz przeczytać, należy zidentyfikować wszystkie literki, umieć odróżnić jedną od drugiej.

Urzekają mnie takie podstępne polecenia jak: W każdym rzędzie zaznacz ten wyraz, który jest podpisem do obrazka. Na obrazku lis, a obok zamiast – dajmy na to – nos, lis, oko mamy: lasloslis. No i niech się mały człowiek pogłowi nieco przy tych /jakże podobnych graficznie/ wyrazach.

Za co jeszcze należy się szóstka? Za ciekawe obrazkowe sudoku, za przemycone w poleceniach przeliczanie i liczenie oraz konieczność nazywania kolorów. Za krzyżówki i rebusy. Za – uwielbiane przez dzieci – „szyfry” czyli zakodowane wiadomości. Za pytania kontrolujące stopień zrozumienia tekstu. Wreszcie za możliwość doskonalenia sprawności manualnej. Wprawdzie kolorowania w tej książce nie ma zbyt wiele (i dobrze, nie wszystkie dzieci to kochają, jak się niektórym autorom książek edukacyjnych wydaje), ale to po śladzie trzeba pojechać, a to pętelką coś obwieść, a to znaleźć drogę w labiryncie.

Do książki dołączono plik kochanych przez dzieci naklejek.

Coś bym jednak w tej publikacji zmieniła. Są to elementy, które użytkownicy tej strony wyłapaliby błyskawicznie. W sylabach, wyrazach i tekstach zastosowano czcionkę szeryfową (jak na ironię w poleceniach jest czcionka bez szeryfów), utrudniającą analizę wzrokową. No i te nieszczęsne wersaliki. W niektórych zadaniach sylaby pisane są dużymi, drukowanymi literami, dla których nie widzę logicznego uzasadnienia.

Generalnie jednak książka „Czytam sylabami” ma tyle pozytywów, że wybaczymy Aksjomatowi te dwa uchybienia, prawda?

Na koniec cena. Znowu rozkłada na łopatki. Cena wydawnictwa to 12.90 PLN, w taniaksiazka.pl kupimy tę książkę za 9.68 PLN.

Gorąco polecam, szczególnie dzieciom, które przechodzą od czytania globalnego do analityczno-syntetycznego (nieznanych tekstów) lub znają już alfabet i uparcie głoskują.

60 total views, 2 views today