Owocowe czytanie globalne… (Dominika Śmielak, AME Kołobrzeg)

Te zajęcia nie mogły być nudne. Najpierw dzieci kojarzyły nazwę owocu z jego wyglądem. Potem tworzyły zbiory dzieląc owoce na egzotyczne i krajowe. Potem w ruch poszła magiczna kostka i dzieciaki szukały owocu takiego jak na obrazku (domniemywam… 🙂 ).

A potem przyszła pora na najmilszy moment zajęć (oj, ten prysznic emocji!) kiedy należało z zawiązanymi oczami rozpoznać owoce po smaku. A że bez ruchu porządne zajęcia obyć się nie mogą, było też skakanie od szarfy do szarfy. A przy szarfach wyrazy i owoce, albo tylko same wyrazy (w zależności od umiejętności dzieci).

Przyszło mi do głowy takie pytanie – czy znaleźliby się tacy śmiałkowie, którzy spróbowaliby na tacach dzielących owoce położyć same wyrazy?

29 total views, 4 views today