Do niedzielnych felietonów wrócimy wkrótce. A teraz podzielę się wypowiedziami uczestniczek konkursu „Dlaczego zaglądam na tę stronę”. Na początek bardzo wzruszająca i bardzo poruszająca wypowiedź p. Ani Pierzchały. Czytałam ją z zapartym tchem.

Pani Mario, zrobiłam sobie przerwę na 2 lata od Pani strony, ze strachu. Uczyłam czytania globalnego najstarszego syna i przy okazji uczestniczył w tym, malutki jeszcze wtedy, Wojtuś.

Antek robił duże postępy, bawił się świetnie i był sam z siebie bardzo dumny kiedy widział ten postęp. Ja nie posiadałam się z radości, bo mieliśmy czas wtedy tylko dla siebie, mieliśmy swój świat, tylko On i ja, wzmocniła się nasza relacja (po porodzie i dołączeniu do naszej rodziny kolejnego dziecka czasu było mniej), rozpierała mnie duma z syna podejścia, zaangażowania i postępów.

Antek był wtedy w ostatniej grupie przedszkolnej, a od września miał iść do szkolnej zerówki. W przedszkolu był to czas uczenia dzieci sylabowania, z czym syn miał ogromne problemy. Nie rozumiał po co ma sylabować kiedy on umie przeczytać cały wyraz. Nie chciał tego robić.


Rozmawiałam z Panią wielokrotnie, że Antoś uczy się czytania globalnego. Pani po przeczytaniu opinii w Internecie skwitowała to jednym zdaniem, że jako rodzic nigdy nie pozwoliłaby sobie na robienie eksperymentów na własnym dziecku, i że ta metoda to może frajda dla rodzica, ale potem wielki kłopot dla dziecka.

Wylądowaliśmy w poradni psychologiczno – pedagogicznej. Robili synowi diagnozę na dysleksję, bo skoro nie umie sylabować stwierdziła Pani, to z pewnością jest z tym dzieckiem coś nie tak.

Mąż miał wtedy do mnie ogromną pretensję. Najwspanialej zachował się jednak Antoś. Z ogromnym spokojem wyjaśnił Pani psycholog swoje podejście do czytania globalnego i jak wielką radość mu to sprawia, powiedział, że nie rozumie po co ma sylabować, i że Pani przedszkolanka w ogóle nie bierze jego zdania pod uwagę.

Dostaliśmy piękną opinię o tym jak dojrzały jest nasz syn, że testy nie potwierdziły dysleksji. Nie będę pisała już o tym jak do końca roku było synowi i nam trudno z podejściem Pani z przedszkola, bo to nie ma sensu.

Ale to wszystko zblokowało mnie do tego aby dalej z synem się bawić w czytanie globalne. O Wojtku nie było mowy, bo mąż mi tego kategorycznie zabronił.

Wróciłam do Pani po 2 latach bo skradła mi Pani serce swoją metodą czytania, podejściem i doświadczeniem. Przez prawie 2 lata codziennie podglądałam Pani stronę ale bez żadnych lajków i komentarzy. Ostatnio to się zmieniło, kiedy starszy syn zapytał mnie, czemu Wojtek, nasz średniak nie bawi się w czytanie globalne, bo On sam wspomina to fantastycznie, dodatkowo powiedział, że bardzo ułatwiło mu to czytanie w szkole, dzięki temu też kocha książki.

Dzisiaj jest najlepszym czytelnikiem w szkole. Zdobył w „Lindgrenadzie” już dwa razy pierwsze miejsce w konkursie wiedzy o patronce szkoły, którą jest Astrid Lindgren. W tym roku musiał przeczytać 20 książek do konkursu. To wszystko sprawiło, że trzy miesiące temu nieśmiało wyjęłam nasze akcesoria do czytania globalnego i powolutku tam wszyscy zaglądamy.

Zaczęłam także aktywnie uczestniczyć w życiu Pani strony. Z przyjemnością zaglądam na Pani stronę od wielu lat. Jest kopalnią wiedzy, humoru i miłości do dzieci.
Nie tylko ja zaglądam do Pani ale także moje dzieci. Bardzo lubię wszystkie informacje i relacje rodziców o czytaniu globalnym. Jest to niesamowite jak się patrzy na dzieciaki jakie robią postępy.

Szczególnie wzruszające i niezwykłe jest kiedy niepełnosprawny, mały człowiek bawi się w czytanie globalne – jestem fanką Ksawerego. Bardzo lubię i z niecierpliwością czekam na felietony niedzielne. Uwielbiam Panią ze te celne, ponadczasowe tematy. Bardzo cenię Pani zdanie i w wielu przypadkach korzystałam z Pani doświadczenia.

Lubię i wykorzystuję teksty poświęcone stymulacji dziecka. Moje dzieciaki czekają na recenzje i często jest tak, że po Pani publikacji i opinii, kupujemy książki. Szczególnie Wojtkowi (średni syn) przypadają do gustu i wg Niego, „Pani Maria wie co dzieci lubią i zna się na tym jak nikt inny.” Najmłodszy syn, Kacper, najbardziej lubi słuchać jazzowanek. Ten chłopiec uwielbia muzykę i gotowanie. Mam nadzieję, że nie będzie Pani miała mi za złe szczerości. Pozdrawiam Panią serdecznie i załączam kilka zdjęć.