Popatrzcie. To jest to. Żadna z zabaw nie trwa nawet minuty. Jedyną pomocą naukową jest mapa, napisy z nazwami państw i autko.

Można chłopców poprosić o odczytanie wyrazów, prawda? Ale można zaproponować, by odwiedzili sąsiadów Polski jeżdżąc autkiem.
Co też czynią.

Zabawa ma w sobie istotne elementy: ruch, wartkie tempo, brak czasu na znudzenie, trochę emocji (bo koledzy patrzą, a pani filmuje), no i czytanie globalne. Może zresztą niektórym z chłopców łatwiej rozpoznać kraje po fladze, ale oko i tak zaczepia o nazwę państwa.

Brawo akademicy, brawo Pani Karolino! ?