Pamiętacie tę tablicę? Z jednej strony schowki z imionami dzieci, w środku kopertki, a w nich karteczki z napisami: „Lubię się z tobą bawić”, „Masz miły uśmiech”, „Jesteś dobrym kolegą” itp.

Przy pomocy tej tablicy dzieci trenowały czytanie, zażywały prysznica emocji (należało wybraną karteczkę podrzucić niepostrzeżenie do rolki z imieniem kolegi) i uczyły się sprawiać przyjemność swoim rówieśnikom.

Tablica wywołała sporo kontrowersji na stronie. No bo co jeśli okaże się, że jakieś dziecko nie dostanie żadnej miłej karteczki?

– Niechaj się zastanowi nad swoim zachowaniem – odpowiedziałam jakbym serce miała z lodu. I napisałam jeszcze, że dziecko, które będzie chronione przed każdą złą emocją może być w przyszłości złamane nawet niewielkim niepowodzeniem.
A poza wszystkim – od tego jest nauczycielka, by czuwała na przebiegiem „emocjonalnego eksperymentu” i w ostateczności podrzuciła bodaj jedną karteczkę – na otarcie łez – niezbyt popularnemu koledze.

Aktualna relacja brzmi:

Teraz możemy powiedzieć śmiało, że tablica „Powiem ci coś miłego” naprawdę się sprawdza. Wymieniliśmy już kieszonki, bo pierwsze się zużyły. Natomiast najstarsza grupa, na czas bezpośredniego przygotowania do świąt wykonała tabliczki dla rodziny. Niesamowite było zaangażowanie dzieci, bardzo im na tych pracach zależało.

Dzieciaki postanowiły przenieść ideę takiej tablicy na grunt rodzinny. Czy to nie piękne? W pierwszym komentarzu do tablicy marzyło mi się coś takiego w miejscu pracy. Też byłoby fajnie… ?