Różyczka bardzo lubi, jak jej czytam książeczki. Jak się bierzemy do czytania, to często od razu dwie skrzynie książeczek dziecięcych. Co jakiś czas najczęściej czytane książeczki zamieniamy na inne, żeby się nie znudzić. Niedawno do naszej dziecięcej literatury dołączyłam serię „To ja Ci mamo poczytam” pani Marii Trojanowicz-Kasprzak – poziom 0 i poziom 1. Muszę przyznać, że Róży bardzo się książeczki podobają, podobnie zresztą, jak jej koleżankom z podwórka, które zachęciłyśmy do czytania globalnego. Róża cieszy się na odgłosy kotka: „miauuu” w książeczce z poziomu 0, troszkę się chowa przy syczącym wężu i pokazuje na wąs w książeczce o wąsach:-) Teraz planujemy zakup poziomu „2”, bo Róża serie 0 i 1 pochłania w całości przy każdym czytaniu!

Z

Recenzja rodzica

Nie są to zwyczajne książeczki
http://czasdzieci.pl/ksiazki/ksiazka,12782f6-to_ja_ci.html

„To ja ci mamo poczytam” to doskonała propozycja dla wszystkich rodziców, którzy w formie zabawy chcą nauczyć swe pociechy obcowania z książką i pokazać im, że z kontaktu z nią już od najmłodszych lat można czerpać przyjemność, a także przy okazji (łącząc przyjemne z pożytecznym) posiąść cenną umiejętność, jaką jest samodzielne czytanie.

Polecana seria to zestaw 14 książeczek (poziom I), które już swymi okładkami (barwnie ilustrowanymi) przyciągają uwagę dzieci. Każda pozycja opowiada krótką historyjkę z trojgiem bohaterów w roli głównej: Jasiem, Mają i kotkiem Olo. Przedstawione historie są zabawne, często absurdalne, ale odwołują się do sytuacji znanych dzieciom z własnego doświadczenia. Wszystko po to, by zachęcić je do samodzielnego sięgania po książeczki i częstego ich czytania z rodzicami.

Nie są to jednak zwyczajne książeczki, podobne do tych, które można w dużych ilościach znaleźć na księgarskich półkach. Ich sekret bowiem kryje się w tym, że ich wspólna i częsta lektura ma służyć nauce czytania w oparciu o znaną na świecie metodę czytania globalnego. Cel ów przyświecał autorce serii, Marii Trojanowicz-Kasprzak, doświadczonemu pedagogowi przedszkolnemu i polonistce, stąd specyficzny jest – w porównaniu z tradycyjnymi publikacjami dla maluchów – układ każdej z książeczek i dobór treści.

Każda pozycja serii „To ja ci mamo poczytam” to 12-stronicowa książeczka, a na każdej z nich duży, wyrazisty, barwny i dynamiczny obrazek, a pod nim zamieszczone zdania (od jednego do trzech). Zdania te są krótkie i zawierają liczne powtórzenia, by ułatwić maluchom zapamiętanie obrazów graficznych słów. I tak, w pierwszej książeczce tej serii Jaś, Maja, Olo wielokrotnie przewijają się imiona bohaterów (łatwe do zapamiętania), stąd już po kilkakrotnym przeczytaniu nawet 3-latka jest w stanie odczytać pojedyncze zdania.

Sama wypróbowałam tę metodę z moją pociechą i muszę przyznać, że obie czerpiemy ogromną satysfakcję, przeglądając i czytając wspólnie te książeczki. Jeszcze długa droga przed nami, ale kilka książeczek już za nami, a możliwość naklejenia kluczyka w nagrodę za samodzielne przeczytanie działa tak mobilizująco, że nawet nie muszę zachęcać mej 3-latki. Sama siada i mówi „Ja ci mamo poczytam”.

Seria ta to także doskonała pozycja czytelnicza dla starszych dzieci, które zaczynają czytać. Mój 6-latek zna już litery, ale jakoś czasem ciężko zachęcić go do codziennego doskonalenia sztuki czytania. Próbowałam podstawiać mu fragmenty książek do czytania. Czytał, ale zawsze z pewnymi oporami. Odkąd w domu pojawiła się seria „To ja ci mamo poczytam” już nie muszę go zachęcać. Sam siada i czyta od deski do deski, jedną książkę za drugą, bawiąc się przy tym świetnie i komentując zabawne ilustracje.

Zachęcam zatem rodziców, by sięgnęli po tę cenną serię, by – nie czekając na etap nauki czytania w szkole – sami wprowadzili swe dzieci w świat czytelnictwa. Ucząc tą metodą, łączymy zabawę z nauką, unikając ślęczenia nad książką w szkolnej ławce, a zatem oszczędzamy dzieciom wielu stresów i uczymy, że sama nauka czytania może być prawdziwą przyjemnością.

Gorąco polecam!

 mama Karina

Recenzja rodzica

http://czasdzieci.pl/ksiazki/ksiazka,12782f6-to_ja_ci.html
Nie ma chwili do stracenia

Chciałabym bardzo mocno polecić kolejne już książeczki z serii To ja ci mamo poczytam. Tym razem jest to poziom I o trochę większym stopniu trudności. Są to proste zdania, które nawiązują do idei czytania globalnego. Książeczki, a jest ich czternaście, adresowane są do małych dzieci około 2-4 lat, jak i do starszych 5-6 lat, które jeszcze nie podejmowały prób samodzielnego czytania.

Twórcą idei globalnego czytania jest amerykański fizykoterapeuta Glenn Doman, który na początku zajmował się opracowywaniem metod mających usprawnić dzieci z porażeniem mózgowym. Później przeniósł swoje badania także na dzieci zdrowe. Doman twierdzi, że im szybciej rozpocznie się proces nauczania i stymulowania tym będzie on łatwiejszy, szybszy i przyniesie wiele sukcesów. Inteligencja to produkt trzech zjawisk: umiejętności czytania, umiejętności matematyki, pewien zasób wiedzy encyklopedycznej. Dlatego jeśli chcemy wychować geniusza, to powinniśmy proces nauczania wprowadzać już od pierwszych miesięcy. Wiem, że niektórym ta teza może się wydawać irracjonalna, ale naprawdę warto spróbować. Powszechnie wiadomo, że im młodsze dziecko, tym szybciej i sprawniej przyswaja sobie nowe informacje pochodzące ze środowiska, w którym się znajduje. Małe dziecko chce i potrafi uczyć się wszystkiego bardzo szybko. Warto więc wypróbować naukę czytania, w której pomocne okażą się książeczki Wydawnictwa Pentliczek. Glenn Doman twierdzi, że dzieci mogą czytać słowa, gdy mają rok, zdania gdy mają dwa, a całe książki gdy mają trzy lata. Sami przyznacie, że to dość śmiała teza. Jeśli zechcecie nauczyć swoje dziecko czytania, to musicie pamiętać, żeby nauka zawsze przebiegała w radosnej atmosferze. Prezentowane słowa, zdania należy pokazywać dziecku bardzo szybko i powtarzać w ciągu dnia w kilku seriach. Proces nauki czytania powinien przebiegać w kilku etapach: nauka pojedynczych słów, wyrażenia dwuwyrazowe, proste zdania, rozbudowane zdania, książeczki.

W książeczkach znajdziemy pojedyncze słowa, jaki i proste zdania. Kolorowe ilustracje są dodatkowym stymulantem. Elementem motywującym jest także nalepka-klucz, którą należy przykleić na tylnej okładce po pierwszej próbie samodzielnego przeczytania tekstu. Nie ma więc chwili do stracenia, zaproście swoje dzieci do nauki. Zobaczycie, że się to opłaci.

 mama Aurelia

Recenzja rodzica

http://czasdzieci.pl/ksiazki/ksiazka,12782f6-to_ja_ci.html

W skład serii wchodzi 14 książeczek zatytułowanych kolejno: 1. Jaś, Maja, Olo, 2. Wąs, 3. Jemy, 4. On, ona, ono, 5. Coś, 6. Iza, Jaś i tort, 7. Osa i bąk, 8. Kot Olo, 9. Żuk, 10. Puk, puk, 11. Wąż, 12. Jeż, 13.  Coś czy ktoś, 14. Dzik i dżem.
To niedługie bogato ilustrowane historyjki zachęcające dziecko do samodzielnego czytania. Zdania są krótkie, wyrazy składają się najwyżej z dwóch lub trzech liter, aby dzieci nie miały żadnego problemu z ich odczytaniem. Warto z dzieckiem oglądać i czytać te książeczki, ponieważ są one nieocenioną pomocą podczas nauki czytania. Myślę, że dzięki tym prostym książeczkom dziecko polubi czytanie, a łatwość, z jaką przechodzić będzie na kolejne strony, pozwoli poczuć także satysfakcję i zachęci do dalszej nauki.

 mama Anna

Recenzja rodzica

http://czasdzieci.pl/ksiazki/ksiazka,1061e34-to_ja_ci.html
Hop! Hop! Do głowy!

Pamiętam, że kiedy byli młodsi, moi mali panowie wprost uwielbiali serię książeczek Aksjomatu przeznaczoną dla maluchów – „Poznaję i słyszę zwierzątka”. Kwakałam, miauczałam i szczekałam, więc dla nich o każdej porze dnia. Może to zabrzmieć dziwnie, ale sama też to nawet polubiłam:) Właśnie dlatego tak chętnie sięgnęłam po serię „To ja Ci mamo poczytam”, która – na pierwszy rzut oka – jest do tamtej bardzo podobna. Obydwie skupiają się na wyrazach dźwiękonaśladowczych, choć każda z nich ma zupełnie inny cel. Wykonane ze sztywnego kartonu książeczki Aksjomatu zapoznają najmłodsze dzieci ze zwierzętami i wydawanymi przez nie dźwiękami. W naszym przypadku był to świetny początek na drodze do mówienia. Skoro się raz sprawdził, czemu więc nie podejść w podobny sposób do nauki czytania?

„To ja Ci mamo poczytam” to seria 8 malutkich książeczek dla nieco starszych już dzieci. Skupiają się one głównie na prostych wyrazach dźwiękonaśladowczych, które są często powtarzane, dzięki czemu dziecko je łatwo zapamiętuje – ich brzmienie, ale także ich obraz graficzny. Tekstom towarzyszom proste, zabawne ilustracje, które ułatwiają rozumienie tekstu. Dzięki temu z czasem dziecko może sobie czytać samo, a gdy zapomni co jest w danym miejscu napisane – wystarczy, że spojrzy na obrazek.

Książeczki podzielone są na części, gdy przerobimy jedną – możemy przejść na kolejny stopień trudności. Wyrazy stają się coraz dłuższe, coraz bardziej skomplikowane. Po 8 tomiku dziecko posiada już szeroką bazę sylab, z których później łatwo będzie budować kolejne wyrazy, a dalsza nauka czytania stanie się łatwa i przyjemna. Hop! Hop! Wprost do głowy!:)

 mama Mał-Gośka

Recenzja rodzica

http://czasdzieci.pl/ksiazki/ksiazka,1061e34-to_ja_ci.html
Małe książeczki dla maluszków

W ośmiu małych, kolorowych książeczkach zebrano kilkadziesiąt dźwięków, którymi maleńkie dziecko się otacza za sprawą otoczenia w którym przebywa albo dzięki innym ludziom – rodzicom, rodzeństwu, które te dźwięki wydają. Książeczki z serii To ja Ci Mamo poczytam pokazałam mojej półtorarocznej córeczce – najbardziej spodobały się jej ilustracje przedstawiające zwierzęta – czego zresztą można się było spodziewać. W drugiej kolejności mała Aga zwróciła uwagę na emocje – gdy na ilustracji ktoś się śmiał, one też się śmiała, gdy na obrazku dziecko spadło z krzesła – córka mówiła bam i au oraz płakała po swojemu.

Następnie do książeczek dobrali się starszacy- rodzeństwo w wieku wczesnoszkolnym. Zobaczyli, że książeczka wyposażona jest w kolorowe, czytelne i jednoznaczne ilustracje, oraz że pod każdą z nich znajduje się podpis, który nie jest opisem tego co na obrazku, ale dźwiękiem, który może wydawać dany przedmiot, człowiek czy zwierzę.

I tu nie do końca rozumiem intencje wydawców, którzy w oparciu o doświadczenia międzynarodowej firmy Scholastic, przy pomocy wybitnych psychologów i pedagogów zachęcają małe dzieci do samodzielnego czytania, zgodnie z metodą Domanów (metoda czytania globalnego). Metoda polega na zapamiętywaniu obrazów graficznych słów, więc dlaczego pod piękną ilustracją kota znajduje się wyrażenie onomatopeiczne Miauuuu, a nie „kot”? Zapis dźwięków pozostawiłabym w książeczkach, ale dodała nazwy rzeczowników, bądź czasowników i wtedy rozumiem sens metody całościowego rozpoznawania wyrazów. Czasami też w naszej rodzinie używa się innych dźwięków na określenie płaczu czy lokomotywy. Ale może tak jest tylko w naszej rodzinie… Na pewno książeczki przyciągają uwagę dziecka i można je wszechstronnie wykorzystywać – my będziemy ich używać wszechstronnie, choć nie do nauki czytania:)

 mama MałGosia

Dla dzieci z autyzmem

http://www.zaciszeautyzmu.pl/niezbednikrodzica/polecam-dla-dzieci/343-to-ja-ci-mamo-poczytam”

….Krótkie, proste teksty, częste powtórzenia, mała objętość, stosowanie absurdów przyciągających uwagę dziecka, pełne dynamiki ilustracje, bazowanie na lubianych przez dzieci wyrażeniach onomatopeicznych oraz możliwość zaakcentowania (na tylnej okładce), że dziecko dotarło do końca książeczki – to czynniki motywujące do samodzielnego czytania.Książeczki inspirowane są metodą Glenna i Janet Domanów (metodą czytania globalnego), polegającą na zapamiętywaniu obrazów graficznych słów. Pozwala to adresować tę serię również do dzieci z różnymi dysfunkcjami”

Książeczki bardzo mi się spodobały. Są dla dzieci, które dopiero zaczynają mówić. Myślę, że byłyby świetnym uzupełnieniem terapii dla dzieci, które są na początku drogi. Jednak, żeby służyły do nauki czytania trzeba by nakleić paseczki z wersją drukowanych liter. Obiektywnie patrząc są świetne. Myślę, że mogą zainteresować dziecko i zachęcić do sięgania po książkę. A z własnego doświadczenia wiem ile można zdziałać w terapii jak dziecko kocha czytanie bajek, bajeczek i opowiadań

Recenzja mamy-pedagoga

http://www.klocekikredka.com/fajnosci-z-postu-just-do-it/

Książeczki do ‚samodzielnego czytania’ wg metody czytania globalnego.

Jestem pedagogiem i idea oraz metoda czytania globalnego nie jest mi obca.

Jak każda metoda ma swoich zwolenników i przeciwników, oraz niedowiarków.

To nie miejsce na taką dyskusję.

Ja jestem zwolenniczką łączenia metod, to nie religia, i wcale a wcale nie mam ambicji żeby moje dziecko czytało w wieku 2-3 lat.

Ale.

Bolo kocha czytać!

Bolo kocha książki.

Bo my kochamy książki. Te wyjątkowe, mądre, piękne.

I ta seria [jak sławna Księga Dźwięków] jest absolutnie genialna bo dziecko ubóstwia powtarzać.

Uwielbia fakt, że po dwóch, trzech razach faktycznie ‚czyta sam’ z pamięci, przy okazji utrwalają mu się obrazy słów. I o to chodzi.

Seria jednak ma istotną zaletę jakiej nie ma Księga Dźwięków.

Jest usystematyzowana. Mądrze poskładana.

Przykład poziomu 0.

Pies robi ‚wrrr’ i wiertarka robi ‚wrrr’.

Kurczak robi ‚pipi’ i myszka robi ‚pipi’.

Kukułka robi ‚kuku’ a dziecko robi ‚a kuku’

i tak powoli pojawiają się maleńkie różnice, małe niuanse, stopniowe różnicowanie.

Deszcze ‚kapkap’, kran ‚kapkap’, kałuża ‚chupchlup’

 Świetne.

I wierzcie mi, że to Małe to wszystko chłonie, powtarza, i w końcu przychodzi i …. czyta Mamie.

A Mama prawie ryczy bo ‚miętka’ jest ale to temat na inny post…

 Poziom 1 – tu pojawiają się proste zdania.

 Wszystko w poręcznych walizeczkach. Każda seria to 12 lub 14 książeczek, po 8 stron.

Bardzo, bardzo sztywne choć nie kartonowe.

 Polecam jako mama i polecam jako ‚pani nauczycielka’

I mówię wprost – takich rzeczy nadal brakuje/jest mało na PL rynku [gdy spojrzymy na ‚dalsze’ rynki…]

Oczywiście mówię o materiałach stworzonych z myślą o rodzicach/dziadkach i dzieciach a nie o pedagogach i przedszkolach…